To jest jak zawsze. Liverpool przyciska w drugiej połowie, ma okazje, słupki, poprzeczki, bramki ze spalonego, aż w końcu w ciągu ostatnich 10 minut będziemy mieli same setki i nagle Schwarzerowi przypomni się o tym, że ma mieć teraz mecz życia.
EDIT: Jednak jest inaczej, teraz dochodzi czerwień niewiadomo skąd. Chyba. Dołóżmy czekanie ze zmianami do 89 minuty meczu. Ok.



