Liverpool wiedział, że 0-0 utrzymać z Chelsea to wielki trud, więc zaraz na początku podopieczni Rafy Beniteza ruszyli do ataku i w czwartej minucie Luis Garca strzela na 1-0. Potem gra sięwyrównała bo i Chelsea chciało wyrównac i Liverpool chciał strzelić na 2-0, żeby było pewniej. W drugiej połowie nie powiem, żeby cały czas istniała Chelsea. Od 45 - do 75 może istniała tylko Chelsea, ale potem szła akcja za akcją.
Gudjohnsen zagrał słabiutko, w 95 minucie zamiast uderzać w światło bramki uderzył w środek pola karnego...chyba bał się, że nie strzeli...
Dudek wczoraj zagrał dobry mecz, ten strzał Lamparda był bardzo mocny i cieszę się, że Dudek nie dał plamy i wybił piłkę w bok.
Luis Garcia + Gerard + Caragher = Finał LIGI MISTRZÓW



