Przeżyłem jakoś dzisiejszy dzień i trochę przemyśleń na chłodno.
Nie ma co roztrząsać konkretnie wczorajszego spotkania, to był tylko jeden z elementów domku z kart jaki widzieliśmy w wykonaniu naszej drużyny w tej edycji LM.
Wczoraj, owszem podstawowi zawodnicy byli w większości pod formą, doszło kilka kontuzji i absencja Carricka ale faza grupowa miała 6 spotkań a nie to jedno i nie ma sensu tego tłumaczyć w ten sposób. Jadąc do Bazylei awans powinien być już klepnięty, szkoda, że stało się inaczej. W pewnym momencie wczorajszego spotkania miałem wrażenie, że w ten oto sposób płacimy za frajerstwo w tej edycji ChL. Frajerstwo, które miało miejsce w wygranych już praktycznie meczach z Basel i Benficą u siebie. Obie te drużyny wystarczyło pchnąć albo utrzymać w bezpiecznej odległości i mielibyśmy 6 pkt zamiast 2, choć równie dobrze mógłby być jeden.
Rozumiem o co chodzi Magnumowi i redowi w swoich wpisach, United w ostatnich latach przyzwyczaili nas do sukcesów i gry na najwyższym poziomie. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, kiedy zdominowaliśmy ligę, chcielibyśmy zdominować Ligę Mistrzów i zdetronizować Barcelonę. To była też przecież jedna z przyczyn tej przebudowy, której świadkami byliśmy w lecie. Naturalnie, że mistrzostwo odzyskane po 20 latach czy pokonanie odwiecznego rywala po latach niepowodzeń smakują wspaniale i dają niesamowitą radość ale skoro MU samo narzuciło nam tak wysoki standard swoją grą i wynikami w ostatnich latach, dziwnym by było gdybyśmy nie oczekiwali od nich więcej niż np. od Arsenalu czy Chelsea, dziwnym by było gdyby nasi piłkarze nie wymagali od siebie więcej. Kibice Juventusu wyposzczeni po ostatnich latach pewnie cieszyliby się jak dzieci po odzyskaniu scudetto, podobnie jak kibice Milanu kiedy ich drużyna obaliła w końcu z tronu Inter. Naszym celem była potrójna korona, to, że apetyty kibiców United były tak rozbudzone to zasługa tego co zrobiliśmy w ostatnich latach w angielskiej i europejskiej piłce gdzie tylko Barcelona była szczebel wyżej. Naszym celem było pokonać najlepszych więc w przypadku odpadnięcia z tak słabej grupy nie dochodzą do mnie tłumaczenia, z którymi się spotkałem na różnych forach, o wygórowanych oczekiwaniach i tym, że kibice MU są przesyceni sukcesami ostatnich lat na tyle, że nie dostrzegają co dzieje się w europejskiej piłce i z samym United, , można by to było zrozumieć w przypadku odpadnięcia z LM z Realem, Barceloną czy Bayernem w późniejszej fazie ale nie przy tak słabym wyniku w fazie grupowej. To absolutnie niedopuszczalny wynik w przypadku drużyny takiego kalibru jak Manchester United.
To i ze sportowego i z marketingowego punktu widzenia jest nasza klęska. W zeszłym roku przecież zarobiliśmy na LM najwięcej ze wszystkich drużyn. Zobaczymy jak pójdzie nam w lidze i co w niej osiągniemy. Stawka w czołówce PL się wyrównała i o obronę tytułu będzie niezwykle trudno a nie ukrywajmy, że to jest nasz główny cel w tym momencie.
Tak jak wspomniano gdzieś wcześniej to jest sezon przejściowy. Ferguson dokonał małej rewolucji w składzie i chyba sam jest zaskoczony, że przybrało to taki obrót. Z boku wyglądało to niezwykle obiecująco, wszyscy go zresztą chwaliliśmy za te posunięcia. Żeby nie powtórzyć casusu Milanu, który po sukcesach w LM nie przeprowadził odpowiednich zmian, Ferguson postanowił wszczepić w United młodych, obiecujących zawodników w doświadczony(ale nie taki stary!), wyrachowany skład, który dawał tak fantastyczne wyniki w ostatnim czasie. Dodać trochę świeżości i energii a także nauczyć młodych tego wyrachowania i boiskowej mądrości od tych, którzy smak sukcesu znają bardzo dobrze. Wyglądało to bardzo dobrze a początek był wręcz oszałamiający. Z czasem jednak okazuje się, że to jeszcze nie jest to.
Młodzi obrońcy i bramkarz (i nie tylko oni) popełniają błędy, nie jakieś wielkie ale przydarzają się one na tyle często, że w tym momencie czekamy na losowanie LE. Starsi zawodnicy, na których opieraliśmy się w ostatnich latach zawodzą i szukają formy. Coś w tej maszynie przestało trybić, w poprzednich latach nawet jak byliśmy pod formą dzięki konsekwencji udawalo się nam osiągać dobre wyniki. Teraz jest inaczej, możemy grać nieźle ale nie przekłada się to na sukcesy, częściej niestety gramy średnio i poniżej oczekiwań. Niepowodzenia rodzą brak pewności a brak pewności prowadzi do błędów i koło się zatacza. Jestem pewny, że w tym sezonie jeszcze wskoczymy na właściwy poziom, wróci pewność, skuteczność i wyniki ale sztuką jest utrzymać taką dyspozycję przez większość sezonu a nie grać zrywami jak my do tej pory w tym sezonie.
Po tym jak przeprowadziliśmy rewolucję kadrową, przeprowadzanie od razu kolejnej po tym jak zbłaźniliśmy się w LM byloby błędem.Ta drużyna musi okrzepnąć, znaleźć wspólny język i znowu stać się jednym, zdyscyplinowanym organizmem. Wszyscy liczyliśmy, że takie zabiegi jakie wykonano latem pozwolą od razu na świetne efekty co potwierdził fantastyczny początek sezonu ale stało się inaczej, potrzeba czasu i rozsądku ale i pewnej modyfikacji w postępowaniu Fergusona. City w zeszłym roku miało skład mocniejszy od naszego ale byli półkę niżej bo nie mieli tego czegoś właśnie co decydowało o naszej sile. Jeśli kupilibyśmy nawet Aguero, Thiago Silvę, Sneijdera i Hamsika to nie ma gwarancji, że to zaczęłoby grać. Ta drużyna musi okrzepnąć i uporządkować swoją grę. Przede wszystkim zaś odzyskać tę boiskową mądrość, którą utraciła. Przykładem feralny mecz z City a raczej jego końcówka, gdzie gracze tacy jak Rio czy Evra zachowywali się jak juniorzy co w połączeniu z młodziakami dało efekt jaki widzieliśmy. Inny przykład to mecz z Benficą gdzie mając wynik i dobrą grę oddajemy w minutę kontrolę nad spotkaniem i awans do następnej fazy przez głupi błąd i utratę koncentracji.
Szkot też musi uderzyć się w pierś bo w swoim dążeniu do uniwersalności zawodników nieco przekombinował. Ciągłe roszady w obronie, modyfikacje pozycji zawodników nie wychodzą tej drużynie na dobre. Fajnie, że Jones może grać stopera, bocznego obrońcę i DMFa ale w efekcie jak ktoś jest do wszystkiego to jest do niczego i Fergie powinien w końcu uporządkować tę drużynę.
Inna kwestia to nasze przygotowanie do sezonu. Wystrzeliliśmy jak rakieta by momentalnie stać się kolosem na glinianych nogach. Nie chodzi o przygotowanie fizyczne ale coś jednak poszło nie tak. Jeśli dodamy do tego, że zawodnicy tacy jak Hernandez czy Valencia, jedni z najlepszych w naszych szeregach w poprzednim sezonie, są cieniami siebie sprzed kilku miesięcy czemu przysłużyły się kontuzje i turnieje jakie mieli w lecie mamy obraz taki jaki mamy.
Red przytoczyłeś fragment o środkowym pomocniku w United. Pewnie, że nie musimy być jak wszyscy i możemy grać bez kreatywnego gracza w środku tyle, że wczoraj efekty tego były dość mizerne bo gracze odpowiedzialni za kreację z przodu mieli jeden pomysł, piła do boku i wrzutka w łapy bramkarza Basel. Jedna niebanalna piłka Giggsa do Rooneya pokazała, że jednak można było inaczej.
Transfery? Pewnie, ze 2-3 w lecie są jakimś pomysłem ale rewolucja nie jest tu rozwiązaniem. W zimie nagle nie sprawimy, że zmieni się nasze oblicze, poza tym wielu dostępnych i interesujących zawodników nie będzie ale trzeba obserwować jak niektórzy nasi piłkarze będą prezentować się w drugiej połowie sezonu i wyciągnąć odpowiednie wnioski.
Trochę chyba przesadziłem, winszuję tym, którym będzie chciało się to czytać choć wielu ich pewnie nie będzie.



