Maxi to jest gość. Zmarnował dzisiaj trzy wyborne sytuacje do strzelenia bramki. Powinno być przynajmniej 4:0, a jest 1:0. Szkoda.
Od 75 minuty było fatalnie tak na dobrą sprawę. Jeden wielki chaos i w okolicach 80 minuty QPR miało posiadanie piłki na poziomie aż 88%! Oczywiście nic z tego nie wynikło pod bramką Liverpoolu, ale liczy się sam fakt.



