Re: Gran Derby // FC Barcelona - Real Madrid CF

Awatar użytkownika
BarcaQzYN
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5708
Rejestracja: 06 lip 2007, 15:48
Reputacja: 92

Re: Gran Derby // FC Barcelona - Real Madrid CF

Post autor: BarcaQzYN » 11 gru 2011, 11:50

Wczoraj przed meczem bałem się jak jeszcze nigdy. Myślałem, że będący w niesamowitej formie Real w końcu będzie potrafił stłamsić nieradzącą sobie na wyjazdach Barcę, ale gdzieś w głębi serca tliła się myśl, że to są końcu GD, że El Classico rządzą się zupełnie innymi prawami i obecna forma obu zespołów nie będzie miała absolutnie żadnego wpływu na przebieg meczu. Jednak pierwsze minuty, a może raczej nawet sekundy przygasiły i tę jedną iskrę. Obawiałem się najgorszego kiedy Ronaldo miał idealną okazję do podwyższenia prowadzenia. Ale po raz kolejny się spalił. Od tego momentu Barca zaczęła naciskać i przyszła nadzieja. Z minuty na minutę byłem spokojniejszy. Kiedy w końcu udało się strzelić bramkę wyrównującą byłem już niemal pewien że wywieziemy z Madrytu 3 punkty. Olbrzymia radość!

Dla mnie bohater tego meczu był tylko jeden. To serce Barcelony - Carles Puyol. Niesamowitym i wręcz niewytłumaczalnym jest to co potrafi zrobić z tym zawodnikiem motywacja, co robią z nim mecze z Realem. Osiąga poziom jakiego nie pamiętam u żadnego innego obrońcy, jest bezbłędny w defensywie, jest nie do przejścia dla żadnego Ronaldo na świecie. W takim meczu gra nie na 100, ale na 300% i tak olbrzymich możliwości. Najdobitniejszym przykładem są GD z wiosny zeszłego sezonu, gdzie kontuzjowany, uskarżający się na bóle kapitan nie gra praktycznie w żadnych innych spotkaniach, wychodzi tylko na El Classico i niszczy system. Wczoraj po raz kolejny pokazał olbrzymią klasę.
Po meczach takich jak ten mam olbrzymią ochotę spojrzeć z pogardą i szyderą w oczy wszystkim którzy przed sezonem przekreślali Carlesa. Mówili, że to może już ostatni sezon Puyola w barwach Blaugrana, że po kontuzji, operacji i rehabilitacji nie będzie już w stanie wskoczyć na wysoki poziom, że będzie grał ogony i nie podoła w najważniejszych meczach, a nawet, że nie pasuje do koncepcji footbolu totalnego Guardioli. Pytam się ich wszystkich, kto pasuje tam bardziej. Nie wyobrażałem sobie tego meczu bez naszego kapitana. I chociaż Mascherano jest naprawdę niesamowity, gra w tym sezonie w każdym meczu, nigdy nie zawodzi to wczoraj chciałem widzieć tylko i wyłącznie Puyola, wiedziałem że na pewno nie zawiedzie. Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić co musi przeżywać ten człowiek wychodząc na kolejną wojnę z Realem. To musi być ten poziom adrenaliny, dzięki któremu człowiek jest w stanie robić rzeczy fizycznie niewytłumaczalne. Podobno człowiek w obliczu wielkiego zagrożenia, kiedy chodzi np o najbliższe mu osoby jest w stanie robić rzeczy niemożliwe i tak jest w każdej Świętej Wojnie naszego Kapitana.
Na koniec muszę zmartwić wszystkich którzy w niego nie wierzyli, a przede wszystkim kibiców Realu - to nie były ostatnie Derby, które Puyol wygrywa. Póki on jest na boisku jestem pewien że Barca się przed Madrytem nie ugnie. PUYOL ! ! !

Wróć do „Hiszpania”