Generalnie mam wrazenie, ze obie druzyny zagraly slabo (jak na swoje mozliwosci)... tzn. mecz byl prowadzony (zwlaszcza w pierwsej polowie) w bardzo duzym tempie, i Real do momentu jak stracili bramke strasznie nas cisnal, i gdyby nie to, ze CR nie umie grac w waznych meczach to mogl byc dramat (byla taka sytuacja jeszcze przy 1:0, ze Ronaldo powinien zapakowac pilke do siatki a zamiast tego podawal do jakiegos znajomego na trybunach).
Nie podobala mi sie glupia kartka Messiego i kilka glupich fauli. Pique slabo, Valdes DRAMAT! (nie tylko to podanie z poczatku meczu, ale w drugiej polowie zrobil to samo!).
Wyrownanie w idealnym momencie, bo akurat wtedy kiedy Real cisnal i jak dla mnie wygladalo to naprawde nieciekawie.
Potem Guardiola zrobil czary mary, wpadl farfocel, (przy ktorym nota bene Casillas nie mial nic do powiedzenia) nasz srodek sie wyluzowal i bylo duzo lepiej.
Iniesta byl fantastyczny i az szkoda, ze nie zaliczyl asysty, chociaz mialem tez wrazenie, ze mozna bylo dobic Real gdyby zamiast utrzymywac sie przy pilce pod polem karnym zdecydowali sie strzelic bramke... Dobry Alves, chociaz tez sie obawialem, zeby nie wylecial.
No i Puyol.
Dobrze, ze sa trzy punkty, Mou chyba nabawi sie kompleksu



