To był ćwierćfinał...w Amsterdamie bodajże 0:0
U nas 3:2, w 90 minucie i chyba 8 sekundziem, dłuuuugo piłka z własnej połowy Maldiniego, głową zbija chyba Szewczenko, Pippo wychodzi sam na sam z Lobontem i przelobowuje go, a piłkę na linii bramkowej jeszcze kopnął do pustej bramki Tomasson - spalonego nie było, bo wybiegł po strzale tuż zza zdezorientowanych obrońców...
Pewnie masz rację Zaza
Poprostu PSV był strasznie nie wygodny dla Milanu, który umie sobie radzić z mocniejszymi rywalami, ale z takim PSV nie wiadomo jak grać, które dziś było dzisiaj poza zasięgiem, i dobrze, że udało się strzelić chociaż gola.Holendrzy mają wielki potencjał w ofensywie...aż się boje, co będzie z FarFana za pare lat...Zawdi pisze:nie wiem czy mozna powiedziec ze milan zagral najgorszy mecz w sezonie a psv najlepszy i tylko dlatego wygrali.
nie przesadzasz zaza z tymi osadami. psv nie jest slabe i nioe mozna powiedziec ze taki mecz przytrafilby im sie 1 na 10. wrecz przeciwnie uwazam ze w wiekszosci meczow psv by wygralo. gra sie tak jak przeciwniek pozwala. milan nie robil razacych bledow, nie zagral zle, to psv mialo dzisiaj sposob na milan.


