Rzeczywiście chyba były kroki w ostatniej akcji Bullsów, ale sędziowie nie zareagowali.
Generalnie fajny start NBA, mecze NYK,LAL wyrównane i można było się emocjonować do końca natomiast Heat zniszczyli mistrzów i nie przykładałbym tutaj dużej wagi do ostatniej kwarty bo zejście tylko na -11 raczej zawdzięcza Mavs temu, że Miami ma marną ławkę.Flash z Lebronem robili co chcieli w ataku, grali na dużej skuteczności co zaowocowało rekordem otwarcia Jamesa w Miami.Dobre wrażenie zostawili goście, ponadto tak jak pisał Morrow to Cole wygląda zajebiście, świeżak, a grał momentami bardzo dojrzale.
Co do Bostonu, nie wiem czy to jednorazowy wypad, ale w defensywie zagrali fatalnie, Melo nie miał problemów z trafianiem, Wilcox zaliczał asysty do Anthonego, generalnie bardzo słabe wrażenie nie licząc III kwarty.Kiedy grał Bass wyglądało to znacznie lepiej.
W LAL natomiast biali koszykarze mi się podobali, szczególnie ten Murphy, zebrać potrafił, trafić też od czasu do czasu, taka dość pożyteczna robota i pozytywna postać w drużynie Browna.
Od 18.00 do 2.00 siedziałem i oglądałem i nie żałuję bo bardzo fajne mecze się trafiły.
Metta World Peace rozjebał, co się ludziom dzieje w głowach od tych pieniędzy.



