Ja naprawde nie wiem czy niektorzy nie rozumieją małej prostek kwesti.To co np w Polsce jest dozwolone w innym kraju może byc karane, jesli w Czechach kupie trawke i sobie zapale co jest legalne a przejde sie na granice do Polski i tam mnie skasuja to prawnik mnie nie obroni jak mu zaczne mowic że 100 metrow dalej mozna było a tutaj nie. Dalej nie rozumiem tego profesora ktory chyba nie chce tego zrozumieć. Jak jakis polak kiedys w Prem powie ,,spier... bambo,, to co? Bralczyk i Miodek powiedzą że to slodkie określnie czarnoskórego z ksiązek dziecięcych ? Jeżeli w Angli to slowo jest rasistowskie to nie ma tłumaczenia o kręgach kulturowych.
Smiesznie to wszystko .



