Mnie już porażki nie wkurzają, ale jak postawię mecz, to lepiej mi się go ogląda. Bardziej np wkurzają mnie takie sytuacje jak wczoraj. Oglądam Cordoba - Espanyol, goście grają w 10 i myślę sobie "postawię że gospodarze wygrają, bo cisną, tylko nie mają skuteczności". Ale czekam, aż kurs trochę skoczy. Zalogowałem się na str buka, wyszedłem oddać mocz i zrobić sobie herbatę, wracam, a tutaj 2:1... No kuźwa, zamiast się ociągać, to mogłem postawić i dopiero iść, a tak to dupa...
Często jest tak, że przy zakładzie live się waham, a potem żałuję. Dwie złote mysli z tego ostatnich dni, to następny gol Fulham, oraz a może Blackburn i końcowe zwycięstwo przy wyniku 2:2? Na to ostatnie był kurs 20.0, więc nawet za 50 zł można było sobie nieźle zarobić. Nie chcę, żeby doszło do tego, że przy live`ach będę sypał kasą, bo mam niby nosa. Łatwo się na takich zakładach wzbogacić, ale też szybko można stracić.



