Ja za szczyla spotkałem się trenerem, który wynosił z szatni sprzęt hokejowy. Wynosił wszystko co się dało, od krążków po parkany (a te można było na palcach jednej ręki policzyć). Dopiero jakiś rodzić go nakrył i narobił rabanu.janop pisze:Mi w trampkarzach trafił się alkoholik, który kiedyś zgubił po pijaku karty i badania i dostaliśmy walkower na wyjeździe. Mimo to gość nie wyleciał
Od rana taka melodia za mną chodzi
btw... Frida



