JA a podzielam zdanie MVB. Drive nie zachwycił i podobnie nie rozumiem tych zachwytów. Co prawda, nie uważam za film stracony, ale oglądając ten film miałem wrażenie, że oglądam nudniejszą kalkę filmów Tarantino, która jednak wcale nie bawi, a wręcz przeciwnie, zdaje się być filmem nakręconym na serio. A gra Goslinga... cóż, Clint Eastwood to z niego jednak nie jest. Trochę dziwnie ogląda się film o twardzielu z twarzą, hmh, takiego dzieciaka (nie mam lepszego określenia, ale wyjątkowo mi nie pasował do roli). Muzyka oczywiście bardzo przyjemna i ładnie się komponuje z filmem, ale jak dla mnie to zdecydowanie za mało.
I tak samo jak Marco polecam Moneyball. Może film nie jest jakiś genialny, ale wciąga i z ciekawej perspektywy pokazana jest praca w drużynie (baseballowej), ale z innej strony niż trenera/menedżera. Bardzo przyjemne i jednak odmienne od filmów o podobnej tematyce.
Od siebie dorzucę jeszcze "Człowiek, który wiedział za mało". Film stary, ale dopiero wczoraj obejrzałem w całości (jakimś trafem zawsze oglądałem kilka ostatnich minut). Świetna komedia kryminalna z Billem Murrayem. Niektóre sceny rewelacyjne, oglądając uśmialiśmy się po pachy. Świetny, lekki film, zwłaszcza jak ktoś fanów Murraya. Ech, co za koleś.



