Wara od Bale'a, bo to świetny aktor, co pokazał przede wszystkim w Fighterze. Kapitalna rola i bez dwóch zdań słusznie przyznany Oscar.
Jak już o Craigu mowa, to dziwią mnie te wszystkie opinie o tym, że wraz z nim skończył się Bond. U mnie jest całkowicie odwrotnie - Casino Royale to pierwszy Bond, który naprawdę przypadł mi do gustu. Po tych z Piercem Brosnanem, które momentami przypominały parodię filmów akcji (nie pamiętam, w której to było części, ale Bond jeżdżący czołgiem po mieście to jedna z bardziej absurdalnych scen w tej serii filmów), wreszcie mogliśmy oglądać prawdziwy film akcji i prawdziwego Bonda, który jest twardzielem jak na tego typu agenta przystało i który może, najzwyczajniej w świecie, ujebać swój garnitur w walce. Quantum of Solace zostało spieprzone przez Marca Fostera, ale liczę na to, że Skyfall reżyserowany przez Sama Mendesa będzie filmem co najmniej tak dobrym, jak Casino Royale.



