Berele - nie uwazam, zeby zwracajac sie do ksiedza przez Pan, zachowywac sie po chamsku.
Wlasnie na tym polega problem prawej strony, ze sami sobie wybieraja, co jest zgodne z protokolem, co sprzeczne a co w ogole jest swietokradztwem.
I nie wydaje mi sie, zeby moje zdanie mialo cos wspolnego z tym, ze "nie przepadam" za kosciolem...
Najbardziej oglednie wytlumacze to w ten sposob: sa rodziny w ktorych syn do ojca nie mowi przez "Ty" np. "Mozesz mi podac cukier?" tylko przez "Pan" - "Moze mi Tata podac cukier?"
Jest to sposob na oddanie szacunku wynikajacego z tego, ze ow Tata jest wazniejszy.
Jednak ta pierwsza metoda zwracania sie nie wynika z braku szacunku, tylko z innych zasad panujacych w rodzinie. Ciezko ktorakolwiek z nich nazwac lepsza.
Podobnie, jesli chcesz ksiedzu, jako przedstawicielowi instytucji, ktora darzysz szacunkiem, oddac szacunek w ten sposob mowisz: Ksiadz. Jesli nie chcesz, bo albo nie darzysz owej instytucji szacunkiem, albo z jakiegokolwiek innego powodu mowisz pan. Nie jest to obrazliwe, poniewaz jakby nie patrzec ksieza to panowie.
Nazwanie Panem kobiety, jakby nie patrzec jest chamskie. A to jakiej plci byla ta pani po urodzeniu, to juz nie jest sprawa zadnego posla prawicowej, lewicowej czy centrowej partii.



