Szczerze mówiąc, to spodziewałem się dziś kolejnej straty punktów. Zwycięstwo po triumfach w pucharach wyglądało już zbyt pięknie. W sumie pierwsza połowa z każdą minutą utwierdzała mnie w tym, niespecjalnie zanosiło się na zmianę taktyki z wrzucania miękkich zawiesinek na Carrolla.
Puff, druga połowa wyglądała trochę inaczej. Gra wyglądała lepiej, nie wszystko kończyło się wspomnianą wcześniej zawiesinką - pogratulować Adamowi piłki do Carrolla, pogratulować mu zauważenia Kuyta przy trzeciej bramce. Dwie kolejne asysty na koncie są.
W sumie tak jak w każdej pomeczowej wypowiedzi zostawiałem akapit na zruganie Carrolla, tak teraz powinienem zostawić akapit by jego pochwalić. Starał się, mam nadzieję, że ta bramka doda mu pewności siebie - szkoda tylko, że nie ma szybszego startu do piłki, bo w pierwszej połowie mógłby wyjść na sam po piłce Kuyta.
Wraca Suarez, szkoda tylko, że na Tottenham wyjdziemy bez Craiga pauzującego za kartki. Szkoda.
Jest fajnie.
A, jeszcze jedno. Pogratulować Dirkowi 50 bramki w lidze.



