Nie ma najmniejszego znaczenia konstrukcja zdania w formie twierdzenia czy przypuszczenia, poniewaz oboje opieracie sie nie na stanie faktycznym, ale na wlasnym osadzie. Obie opinie nie maja potwierdzenia w faktach. Chociaz na dobra sprawe to blizsze prawdy jest stwierdzenie Boromira, ze doskonale wiedziala co podpisuje, bo trudo posadzac czlowieka wydawac by sie moglo rozumnego, ze nie czyta dokumentu, ktory podpisuje. Trzeba by byc stracznie naiwnym. Zreszta nawet gdyby go nie czytala, to nie nalezy umniejszac jej winy, bo skutek jest ten sam.
Podpisala? Podpisala. Z cala pewnoscia duzo bardziej usmiech wywoluja proby jej obrony i twierdzenie, ze nie byla swiadoma tego co podpisuje niz twierdzenie, ze doskonale wiedziala co robi.
To jest tak oczywiste, ze proby zaprzeczania temu sa co najmniej niepowazne.
Mozna rozpatrywac problem w kontekscie przymusu podpisania owego dokumenty, ale z cala pewnoscia nie braku swiadomosci.



