Pamiętacie wiosenny mecz sprzed roku Milan 1:1 Bari?
Były drwiny paru ciołków, że na San Siro Bari prowadzi, że wywiozło w końcu punkcik, że narzekam na skandaliczną postawę sędziego. I co?
Po roku okazuje się, że jest to jedno ze spotkań podejrzanych o ustawienie. Nietrudno się domyślić, komu się w tym meczu opłacało przekonać do siebie sędziego, zwłaszcza jak przypomni się dwie nieodgwizdane, a prawidłowe, bramki, czerwoną dla Zlatana i brak czerwonej dla rywala.
Szkoda, że lata 2006-2009 w lidze włoskiej zostaną już nierozliczone.



