Z tego co słyszę wynika, że "kibice" Liverpoolu wyznaczają standardy na trybunach. Dzisiaj festiwal buractwa na Stamford w stosunku do Rio. Kibice Chelsea biorą przykład z "najlepszych"
A teraz o meczu. Ciśniemy, ciśniemy i nic z tego nie wynika. Jeden błąd defensywy z dość łatwo oszukanym Patem na czele i jesteśmy w dupie. Trzeba jeszcze mocniej przydusić Chelsea i poszukać wyrównującego gola jak najszybciej. Zwłaszcza, że przeciwnik nie stawia wielkiego oporu, ale coraz bardziej zamyka się we własnej 16.
E: Bym zapomniał. Miało być szczególnie łatwo skrzydłami, a na razie Valencia ma spore problemy z Bosingwą. Young trochę łatwiej kiwa Ivanovica, ale też wiele z tego nie wynika.



