Rozsądna polityka kontraktowa jest prowadzona już drugi-trzeci rok, nie ma co narzekać.
Natomiast nie jest istotne to, co chce Berlusconi. Nic dziwnego, że razy go plac Morattiego pod San Siro, skoro on bije na głowę wszystkich prezydentów Interu, nie raz mówił, że chciałby mieć własny stadion ("Skoro mniej utytułowany Bernabeu może"), ale teraz o finansach decydują jego dzieci, a te są w stanie zablokować transfer Teveza ze względu na 8 milionów kary umownej. Nie widzę więc wydania przez nich kilkadziesiąt razy większej kwoty na wybudowanie stadionu.
Czy dobrze rozumiem ten tekst - to są przychody ze stadionu, a więc nie zmienią się one po przeprowadzce na nowy, co najwyżej kwoty za wynajem San Siro odpadną? Czy chodzi tu o kwotę, którą Milan jest na plusie już po odjęciu kosztów używania San Siro?



