Aquilani dziś wrócił do lekkich treningów, trenował razem z Boatengiem, natomiast Pato, Nesta i Flamini trenowali już dziś na pełnych obrotach.
Pech jest niesamowity - odzyskamy dużą grupę ważnych graczy natychmiast po końcu maratonu ciężkich meczów. Natomiast jeszcze na Arsenal wyjdziemy składem wyczerpanym grą co trzy dni i osłabionym kilkunastoma brakami kadrowymi.
Jeśli chwali się za cokolwiek Juventus, który przy jednym urazie walczy o tytuł, to co powiedzieć o Milanie z 13 niedostępnymi piłkarzami? Jak pisałem wcześniej - Juventus lepszy nie będzie, w końcu zaczną się kontuzje i skończy się szczęście, natomiast Milan może iść tylko w górę, więc obecna strata 4 punktów nie wydaje się być nie do przeskoczenia. Nie mówimy w końcu o Juventusie Capello czy Lippiego. Nawet remis w bezpośrednim meczu nas jeszcze nie skreśli. Byleby nie powiększyć tej straty w Udine do 7 punktów. To nadal jest do przejścia, ale gra z nożem na gardle może się źle skończyć.
Nie zdziwię się, jeśli jutro bez Ibry będziemy wyglądać ciekawiej w ofensywie.



