Nie opierałbym obecnych dokonań Juve na szczęściu, w pełni zasłużyli na swoja pozycję. Ja sam kilka-kilkanaście kolejek temu nie wierzyłem, ze za długo pociągną takim tempem. Wydawało się, że Juventus to drużyna mająca tylko pierwszą "11". Prawda jest jednak taka, ze Conte w zaledwie kilka miesięcy wypracował dwa dobrze działające warianty gry i jak widzieliśmy po ostatnim meczu to niezależnie od personaliów całkiem fajnie pracują a nawet śmiem twierdzić, że jeśli chodzi o atak to gracze rezerwowi w Juve mają więcej do zaoferowania, poza oczywiście Mirko Vuciniciem chyba najbardziej kreatywnym graczem ofensywy. Domniemane szczęście Juventusu polega na nieszczęściu Milanu, to boli kiedy widzisz jak Juve cały sezon pracuje w optymalnych warunkach kiedy my się targami z takimi problemami, nie mniej jednak to jest efekt dobrego przygotowania drużyny do sezonu.
Sądzę, że gdyby nie kontuzje to my bylibyśmy na miejscu pierwszym ale tak nie jest i nie ma co gdybać. Mnie boli bardziej brak konkretnej wizji gry w Milanie, można z jednej strony bronić Allegriego ze względu na to, że co rusz musi zmieniać personalia, ktos odchodzi, ktoś przychodzi, kontuzje, itp.. z drugiej strony jednak czasu na to miał dużo. Milan wygrywa indywidualnością, zrywami poszczególnych graczy, leży trochę organizacja gry, leży kolektyw. Dlatego musimy cierpliwie czekać na Boatenga i spółkę i liczyć na kolejne wybuchy iście ułańskiej fantazji Gańczyka czy takiego Cassano. To nam ratuje skórę.



