Evra nie celował w Suareza piłką, nie wykopywał jej również w stronę ławki Liveproolu po gwizdku na przerwę(autorem tych dwóch żenujących zachować był natomiast LS - tak w gwoli wyjaśnienia). Po meczu pokazał jedynie ile to zwycięstwo dla niego znaczy. Dziecinne to może i było, ale co z tego?
Skupianie się na zachowaniu Francuza i jednoczesne wyrazy współczucia kierowane w stronę Suareza to jak dla mnie kabaret.


