Re: 1/8 finału LM: Arsenal - Milan (15.02.2012 i 06.03.2012)

Awatar użytkownika
(L)oczkerson
O Captain! My Captain!
Posty: 11675
Rejestracja: 01 gru 2004, 12:52
Reputacja: 621
Lokalizacja: W-wa

Re: 1/8 finału LM: Arsenal - Milan (15.02.2012 i 06.03.2012)

Post autor: (L)oczkerson » 16 lut 2012, 9:50

Babel nie ma racji, ale w pewnym stopniu trafił w temat. Angielskie zespoły do niedawna rządzące w Lidze Mistrzów są w fazie odwrotu, tak jak Włosi byli w 2006 roku. Kończy się pewna generacja i ewidentnie następców równie wysokiej klasy brakuje. W Man Utd następcy dla Scholesa tak bardzo, że aż ten wrócił z piłkarskiej emerytury. Edwin nawet w ostatnich tygodniach kariery był graczem z zupełnie innego świata niż De Gea. Oczywiście są młodzi bardzo utalentowani, ale na tych dwóch newralgicznych pozycjach Man Utd wygląda bardzo źle i dlatego też czerwone diabły nie są tak mocne jak kiedyś. Ciężko mi sobie wyobrazić Man Utd znów podbijający Europę gdy w środku pomocy straszakiem (i to umiarkowanym) jest tylko Carrick. Lubię go bo łączy dobrą grę w defensywie z rozegraniem, ale to absolutnie za mało.
W Chelsea wydaje się ogromne pieniądze, ale z bardzo marnym skutkiem. W ostatnim czasie zmiany na stanowisku trenera łącznie ich kosztowały podobno ponad 60 mln €, a "nowy Mourinho" na razie nie wygląda by miał być taką sensacją jak Jose. W ataku wydano fortunę by zastąpić Drogbę, nie udało się. Ciekaw jestem jak im wyjdzie zastąpienie Lamparda :lol:
W Arsenalu odpływ liderów i brak następców. Owszem Szczęsny, AOC, Wilshere będą bardzo dobrymi zawodnikami, ale czy do zakończenia ich piłkarskiego rozwoju wytrzyma w kanonierach ostatni już wielki lider, na którym gra opiera się w większym stopniu niż na innych liderach w ostatniej dekadzie? Ja mam poważne wątpliwości. On pewnie chce coś jeszcze wygrać w piłce. A jak Robin odejdzie, i Arsenalowi zostaną 3 utalentowani, oraz zagubiony trener, to spokojnie mogę ich nazwać drużyną pokroju Palermo te 2 lata temu, gdy w ich kadrze był Pastore czy Cavani + paru bardzo solidnych z Nocerino na czele.
Liverpool przez własną głupotę stał się zespołem nad wyraz przeciętnym. Trzeszczą mi zęby jak się patrzę na Downinga, Adama, Hendersona, Carrolla czy Kuyta. Ten ostatni może i dawał radę jako walczak na tle artystów (Fernando, Gerrard), ale teraz gdy jest rzemieślnikiem wśród rzemieślników już nie wygląda tak dobrze. Do tego wybrakowana gwiazda Suarez :roll: Kolejna zmarnowana fortuna, z której co najśmieszniejsze nic się nie da uratować. Bo po prostu ten cały zaciąg angielski nie ma wielkiego talentu. Gdyby nie byli Anglikami nikt by nawet nie wpadł na pomysł by na nich budować zespół i to w dodatku za blisko 100 mln €.

Niedawna wielka czwórka, która nie tak dawno temu lała kluby z kontynentu jest w odwrocie i problemy mieć będzie jeszcze czas jakiś. W szczególności, że niedawna strategia na wielką drużynę "ściągnij sobie fenomenalnego Hiszpana" przestaje działać. Bo chyba teraz dużo ciężej znaleźć kogoś tak niesamowitego jak Xabi Alosno, Fernando Torres, Cesc Fabregas, David Silva czy nawet Mata w czołowych zespołach La Liga*. Owszem City i Tottenham mogą przejąć pałeczkę, ale na razie za potęgę europejską ich nie ma powodu uważać, bo nie mają dokonań.
*Realu i Barcelony nie liczę.

Wróć do „Puchary Europejskie”