Mógłbym powiedzieć jedno słowo - bzdura i w zasadzie trafiłbym w sedno. Wysilę się jednak i powiem kilka zdań więcej...Babel nie ma racji, ale w pewnym stopniu trafił w temat. Angielskie zespoły do niedawna rządzące w Lidze Mistrzów są w fazie odwrotu, tak jak Włosi byli w 2006 roku. Kończy się pewna generacja i ewidentnie następców równie wysokiej klasy brakuje. W Man Utd następcy dla Scholesa tak bardzo, że aż ten wrócił z piłkarskiej emerytury. Edwin nawet w ostatnich tygodniach kariery był graczem z zupełnie innego świata niż De Gea. Oczywiście są młodzi bardzo utalentowani, ale na tych dwóch newralgicznych pozycjach Man Utd wygląda bardzo źle i dlatego też czerwone diabły nie są tak mocne jak kiedyś. Ciężko mi sobie wyobrazić Man Utd znów podbijający Europę gdy w środku pomocy straszakiem (i to umiarkowanym) jest tylko Carrick. Lubię go bo łączy dobrą grę w defensywie z rozegraniem, ale to absolutnie za mało.
Nie od dzisiaj mówię, że United w tym sezonie gra bardzo dobrą, a czasami świetną piłkę. Błędy bramkarza oraz obrony kosztowały nas już w tym sezonie całkiem sporo, ale nasza sytuacja w tabeli - biorąc pod uwagę masę kontuzji, z którymi się zmagamy - powinna już sporo powiedzieć o klasie tej drużyny. Powtórze się - gramy moim zdaniem najładniej od sezonu 2006/2007. Mniej efektywnie to fakt, ale tego można było się spodziewać. W przyszłym sezonie drużyna powinna już okrzepnąć i będziemy jeszcze silniejsi. I cieszy mnie to, że postronni zaczeli to dostrzegać - Wieszczycki ostatnio w sport+ extra powiedział, że obecnie gramy najlepszy futbol w Europie. Przesadził? Być może, trudno to zmierzyć, ale klasa tego zespołu jest widoczna gołym okiem. A potencjał jest zatrważający. Jones, Smalling, Cleverley czy Welbeck już wyglądają świetnie.
Mało kiedy ktoś u nas straszył w środku drugiej linii. W 442 od straszenie są inni. Carrick wykonuje swoją robotę perfekcyjnie, do tego mamy jeszcze Cleverley'a, Jonesa a w zanadrzu Pogbę (jeśli mówimy o szansach na podbój Europy w przeciągu najbliższych lat). A możliwe, że w lecie ktoś dojdzie jeśli pokażemy w końcu drzwi Andersonowi.
Tak jak czułem w drugiej połowie sezonu 2005/2006, że rodzi się wielka drużyna tak samo mam od początku tego sezonu.
Arsenal podzieli los Liverpoolu jeśli nie zacznie inwestować. Tottenham wskoczył na ich miejsce i zostanie tam tak długo jak na czele klubu będzie stał Redknapp. City na szczycie prawdopodobnie będzie się trzymało tak długo jak szejkom będzie się chciało ich finansować, a Chelsea? Tutaj jest jak dla mnie pewna niewiadoma, ale powinni wyjść z dołka.


