Bylem wczoraj w szoku. Chyba fani Milanu tez, bo jak zagladalem na stronke kolo polnocy to jeszcze prawie nic nie bylo...
Ibra zagral wczoraj swietne zawody, a Pato mogl, a w zasadzie powinien zapakowac 5 bramke.
ALE.
Arsenal byl tak tragiczny, ze nie wiem czy ten mecz mozna postrzegac jako przejaw sily Milanu.
Poczynajac od tego, ze - mimo wszystko niezbyt mocna pomoc Rossonerich przy kompletnie bezproduktywnym Ramseyu i Rosickim ustawionym na skrzydle wygladala BOSKO! Poprzez slizgajacego sie, niepotrafiacego przyjac, ani podac pilki Vermalena az do Ox wchodzacego w momencie kiedy juz nie bardzo bylo co ratowac, (moim zdaniem wygladal jak przestrasozne dziecko - ani jednego dryblingu...Czemu nie zagral od poczatku, kiedy wydawalo sie, ze Arsenal nie ma sie czego bac, bo druzyny sa bardzo wyrownane?).
Nie wiem czy Wenger nie ogladal ani jednego meczu Milanu w tym sezonie, ale wygladalo to strasznie.
Gratulacje dla calego Milanello!



