Z Saragossą, ziom, nie jest jeszcze tak źle. Dziś wstałem bardzo wcześnie (prawie tak, jak kolega z Korony), zrobiłem prezentację na jutro (a całą wiedzę mam w głowie, taki jestem prymus), zaliczyłem kopniaka od władz Sevilli, ale się nie załamałem, jest więc dobrzeDr.Football1 pisze:zacząłem SevilląJak juz przegrywasz z samym soba to naprawde jest zleprzegrałem z Sevillą



