Problemem Małeckiego jest to, że Moskal w przeciwieństwie do Maaskanta ma jaja. Przy Holendrze Małecki mógłby pluć mu w twarz i mówić, że deszcz pada, ale dziś takie zachowanie nie przejdzie. Na pewno nie pomagają mu jego zdolności intelektualne. Przeczytałem ten wywiad z Małeckim i nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać. Wychodzi na to, że Patryś jest Bogu ducha winny. Cała ta sytuacja to jakieś wielkie nieporozumienie. Coś na zasadzie jakby pokłócić się z dziewczyną, stuknąć na boku jakąś koleżankę a potem tłumaczyć: Wiesz kochanie, to wszystko dlatego, że tak cię kocham. Bardzo się zdenerwowałem
Małecki jest durny jak but i nie wiem czy nie jest to problem większy od jego temperamentu. Gdyby miał choć trochę oleju w głowie, to po swoich wyskokach potrafiłby się zachować i jakoś wytłumaczyć, jednak Patryś oleju nie ma i idzie w zaparte. Nie wiedział o żadnym spotkaniu, wszyscy zawodnicy się od niego odsunęli, a przecież on ratował sytuację - sam powiedział Moskalowi, że może go nie uwzględniać w składzie na Zagłębie. Chłopakowi się w dupie do tego stopnia przewróciło, że sam sobie kary wymyśla i wyręcza klub
Rozbawiło mnie też to:
Przyznajesz, że zagrałeś słabo?
-Na pewno jako drużyna nie wypadliśmy najlepiej...
Wiadomo, ze zawsze byłeś niepokorny. Ktoś Ci proponował pomoc w związku z tym? Za zachodzie się pracuje z takimi charakterami. W Krakowie byłeś sam od 13 roku życia. Nie miałeś łatwo.
-Nie, nigdy nikt nie proponował mi żadnej pomocy...
I najlepszy kwiatek:
Patryk, gdybyś mógł cofnąć czas- do czwartku, zmieniłbyś coś?
- Na pewno bym nie kopnął w stanowisko kamerzysty. A szczerze, to teraz bym podszedł do trenera, podał mu rękę, a na drugi dzień bym zapytał, dlaczego tak było a nie inaczej.
Ciężki idiota



