Dzisiejszy mecz Realu był strasznie ciężki, można mówić o niezwykłym szczęściu, raz, że Ramos powinien w pierwszej połowie wylecieć z boiska, dwa, że zawodnicy Rayo nie potrafi wstrzelić się do bramki, albo Casillas im stał na drodze, albo słupek albo murawa, która dawała we znaki obu klubom... Można rzec, że piłkarze rywala zasłużyli chociaż na remis w tym spotkaniu, no ale tutaj się potwierdziło, że szczęście sprzyja lepszym...
Ostatnio Xavi się wypowiadał, że przewaga Realu w lidze jest nie fer, bo Barcelona ma po prostu mniej szczęścia i często decydują warunki atmosferyczne, desperacka gra przeciwników, decyzje sędziowskie - Barcelona narzeka, że w tym sezonie brakuje im tego szczęścia a Real wprost przeciwnie...
Można powiedzieć, że Realowi w wielu meczach z Barceloną też szczęścia zabrakło jak np. dwumecz o Superpuchar, ćwierćfinał Pucharu Króla czy przegrany półfinał Ligi Mistrzów - Rekompensatą jest to, że poza Barceloną, to Realowi nawet los sprzyja dzięki czemu już jedną ręką sięga po mistrzostwo Kraju.
Miejmy nadzieję, że w Lidze Mistrzów zespół też pokaże dobrą grę, raczej ewentualny awans CSKA to była by sensacja na miarę rozpoczęcia wojny między Koreą Płn. a Koreą Płd. i Stanami Zjednaczonymi - Ale raczej oba te fakty mają taki sam procent prawdopodobieństwa. Tegoroczna Liga Mistrzów niesie sporo niespodzianek, wydaje się, że Włoskie kluby z Hiszpańskimi zmierzą się o końcowy tryumf, ale jeśli los wcześniej nie skojarzy Barcelony i Realu, to sądzę, że będziemy świadkami Gran Derbi w Finale najcenniejszego Pucharu klubowego Europy.
Dzisiaj, naprawdę, trzeba się cieszyć z kompletu punktów, bo nie wiele brakowało a dla Rayo należą się brawa, bo postawili naprawdę wysoko poprzeczkę.
Dzisiaj liczę jednak, że inna ekipa z Madrytu poskromi już całkowicie zapędy Barcelony na odrabianie strat i trzymam kciuki za Atletico.



