To było w 2004 roku, rok później w finale z Liverpoolem podobna historia. Ale mieliśmy wtedy pakę, praktycznie mogliśmy w trzech latach z rzędu wygrać LM gdyby nie takie odchyły.
Przed meczem z Arsenalem Milan kadrowo wygląda kiepsko, no ale do tego jesteśmy już przyzwyczajeni. Trzeba wyjść, rozegrać dobre 90 minut i wrócić z awansem do domu. Arsenal ostatnio u siebie wali bramy aż miło, także przypomnienia Gallianiego o La Coruni jak najbardziej na miejscu. Trzeciego takiego frajerstwa już bym chyba nie przeżył. Także koncentracja, koncentracja i jeszcze raz koncentracja.
Sądzę, że sam mecz Arsenal wygra (kurs u buka całkiem fajny) ale liczę, że nie do 0 i awans będzie nasz.



