Atmosfera niesamowita a stadion genialny. Dziwilo mnie to ze fani Arsenalu dawali pokibicowac Milanistom, i to zdarzalo sie dosc czesto.
Emocje niesamowite byly.
a co do meczu:
Pierwsza polowa calkowicie frajerska z naszej strony, Arsenal nas punktowal jak chcial.
Ibra chyba z 5 spalonych i dopiero kolo 30 minuty pierwszy strzal na bramke, jedynie El Shaarawy pod koniec mial jaki taki grozny strzal.
Sedzia tragiczny, kazdego irytowal, debilne decyzje i kartki naprawde z powietrza. Jak Bommel dostal zolta w 5 minucie to bylem pewien ze polowy nawet nie dogra, no nic udalo sie poprawil sie w drugiej polowie i naprawde zdominowal pole gry.
Widze ze nie potrafimy grac w takim ustawieniu w jakim wyszlismy, Robinho za plecami Ibry nic nam nie daje, oni obaj musza grac obok siebie, bo Robinho idzie do przodu a wtedy Zlatan schodzi do tylu za plecy bo tam nie ma nikogo i nikt nie dogrywa.
Bardzo zle ze oba zespoly mialy az tyle kontuzji, mecz bylby o duzo ciekawszy gdybysmy grali w mocniejszych skladach.
Za glowe sie lapalem przez cala pierwsza polowe, masakra byla, siedziec obok tylu kanonierow
Gratuluje wygranej Arsenalowi, ale ich wygrana jest ich przegrana



