Kiedyś słabsza gra od dłuższego czasu musiała przynieść gorszy wynik. Nie można wygrać wszystkich meczów i tyle.
Oczywiście Real był lepszy, paradoksalnie zwłaszcza w drugiej połowie. Trzeba było wykorzystać coś z przynajmniej trzech zmarnowanych setek i byłoby dobrze.
Granero przy tym decydującym wolnym niestety pokazał swój brak doświadczenia. Cazorla wyraźnie chciał w tej akcji, żeby go sfaulowano i nawet nie próbował zrobić czegokolwiek innego. Nie warto w takiej sytuacji faulować. Jednak nie tylko Granero w tym meczu popełnił taki błąd. Było ich więcej. Identycznych. Cazorla ze swojej ulubionej pozycji strzelił zajebiście. Skurwiel. Trudno. Gramy dalej, trzeba wygrać na El Madrigal.
Niedobrze tracić punkty w takich meczach, bo przewaga rzeczywiście nadal pozostaje znacząca, ale przed Realem jeszcze wyjazdy z Villarreal, Osasuną, Atletico, Barceloną, czy Bilbao i mecze u siebie z Valencią czy Sevillą. Barcelonie też podrosną morale, bo mieli się frustrować, że coby nie zrobili, to nic to nie daje.
Krótko pisząc trzeba zacząć grać lepiej, bardziej przekonywająco no i w następnych spotkaniach wykorzystywać swoje sytuacje. Szkoda, że Higuain nie wszedł dużo wcześniej, bo jest w gazie strzeleckim.
Ciekawe kiedy wróci gra pressingiem z końcówki roku 2011. Bardzo mi jej brakuje, a pozwalała zniszczyć każdego w 30 minut. Zakładam, że gdy będzie potrzebna to się po prostu pojawi, ale to bardziej podparta doświadczeniami nadzieja niż pewność.
Robić dalej swoje, a będzie dobrze. Vamos.



