Wy naprawdę w to wierzycie? Bez napinki, odpowiedzcie tylko proste tak albo nie.Mój ulubiony przykład. To po tym meczu do piłkarzy Blaugrany przylgnęła łatka „aktorów” i „symulantów”.
Osobom, które oglądają Barçę jedynie raz na kilka miesięcy w telewizji publicznej wyjaśniam – to był jedyny taki mecz w ciągu ostatnich lat, w którym bordowo-granatowi faktycznie z przesadą lądowali na murawie po najmniejszym nawet kontakcie z przeciwnikiem. Dlaczego? Powód jest banalnie prosty. Po takich (film 1), takich (film 2) i takich (film 3) zagraniach madrytczyków nie było większej reakcji ze strony sędziów i żadnej (!) ze strony organizatorów rozgrywek. Barceloniści mogli więc odpłacić pięknym za nadobne lub uwypuklić chamską grę rywali, nie mającą nic wspólnego ze sportem, jakby wysłać arbitrowi wiadomość „panie sędzio, jesteśmy niemiłosiernie okopywani, prosimy o reakcję!”. Ponieważ trzon drużyny stanowią wychowankowie, którzy poza lekcjami gry w piłkę pobierali również nauki dobrych manier, wybór był oczywisty.



