Bukmacherka stała się ostatnio ciężkim kawałkiem chleba, jeszcze parę lat temu nie było większych problemów z ulepieniem kuponu na kilka zdarzeń, nie mówiąc o czasach w których zaczynałem przygodę z typowaniem meczy (2003/2004) Człowiek topił tylko wtedy, gdy chciał za dużo wygrać na raz



