Po pierwszej połowie przyszedł mi do głowy taki sucharek. Wszyscy na pewno kojarzą, że ostatnio modne są takie memy z kotem. To dzisiaj powinien być z Davidem i podpisem "CO JA BRONIE"(wiem, że [ch**], nie czepiać się). On ma to coś. Ogarnie się jeszcze przy dośrodkowaniach i będzie pewniak za plecami obrońców.
Łatwo nie było, ale można się było spodziewać, że ekipa Keana będzie mocno zmobilizowana. Raz im się udało już wygrać w tym sezonie, więc dlaczego mieli nie wierzyć, że tak będzie i tym razem. Po drugie, walczą przecież o utrzymanie, więc punktów potrzebują jak powietrza. Zwłaszcza, że QPR wygrali, więc sytuacja Blackburn jest nie do pozazdroszczenia.
Nie graliśmy wybitnego spotkania, nie graliśmy nawet szczególnie dobrze. Ale to nie ma teraz większego znaczenia. Przed nami 6 spotkań + derby i komfort 5 punktów. To bardzo ważne, bo w spotkaniu z City, to oni będą mieli nóż na gardle. City musi, my możemy. Nie wierzę, że możemy to spieprzyć, ale z drugiej strony za dużo już w piłce widziałem, żeby być czegokolwiek pewnym. Mimo wszystko jest tak jak przeczuwałem. City brakuje doświadczenia w wygrywaniu meczów, kiedy grają słabiej. KIedy wychodziło im wiele i była forma, to były i efektowne zwycięstwa. Diabły z kolei przez te lata walki co roku o mistrzostwo nauczyły się wygrywać, nawet grając słabo. I to, tak jak myślałem, może się okazać kluczowe.
P.S. Fajnie sobie Gary radzi jako ekspert



