Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Morrow » 03 kwie 2012, 15:56

red przecież nawet sam przed meczem podzieliłem Twoje obawy nie tyle o ustawienie co o dobór zawodników i tylko o to mi chodzi. Ferguson zaryzykował, wygraliśmy, z tego trzeba się cieszyć ale po to chyba jest to forum żeby wymieniać poglądy i spostrzeżenia. Nie wiem czy z Youngiem na skrzydle i Rooneyem z przodu wyglądałoby to lepiej czy nie, wy też, zgadzam się, że nie ma sensu gdybanie bo to do niczego nie prowadzi. Faktem jest nasze zwycięstwo tak samo faktem jest, że ustawienie z Roo na lewej i Chichą z przodu "nie grało" i chyba po to jest ten temat żeby po meczu można było dokonać jakichś sensownych podsumowań a nie tylko klepać się po plecach po wygranych i kurwić po przegranych meczach. Nie ma o co rozdzierać szat. Ot wszystko.

To co pisałem po pierwszej połowie, jednak chybiona i zbyt zachowawcza taktyka
Gdzie tu gdybanie? To moja subiektywna opinia na temat naszego ustawienia i doboru zawodników. Nikt przecież nie każe Ci się z nią zgadzać.

Nikt nie ma żalu, ale przez kolejnych parę zdań jednak ten żal się pojawia. Jak pisałem wyżej kompletnie tego nie kumam. Chyba niektórym się od tych wyników w głowach troche poprzewracało i nie zadowala ich zwycięstwo 2-0 po golach w ostatnich minucie, bo to trochę słabo wygląda. Przerzucice się na jakiś czas na Arsenal, albo lepiej Liverpool może wtedy docenicie to co osiągamy.
Kamil z łaski swojej skończ wreszcie skakać z pyskiem do każdego z kim się nie zgadzasz bo to się robi nużące. Nie mam żalu do Fergusona o to ustawienie, napisałem tylko, że to nie wyglądało dobrze z przodu i nie zagrało. Kłamię? Obrażam tym kogoś? Ferguson zaryzykował, miał ku temu podstawy, których ja w żaden sposób nie neguje ale nie wypaliło, zdarza się. Na szczęście Valencia błysnął geniuszem, dopisujemy 3 punkty i to jest najważniejsze bo teraz liczy się to żeby zdobywać punkty. Napisałem, że to cholernie cenne 3 punkty? Że tak się wygrywa mistrzostwo? Że ta drużyna staje się coraz dojrzalsza bo potrafi wygrywać mecze kiedy nie idzie? Napisałem czy nie? Czy nawet mimo tego świetnego w kontekście walki o mistrza zwycięstwa nie widziałeś, że Hernandez gra koninę? Nie masz prawa o tym napisać bo wygraliśmy? Widziałeś jak zagrał Meksykanin i czy to, że napiszesz, że zagrał (znowu) słabo znaczy, że nie cieszysz się z wygranej i masz iść kibicować Liverpoolowi? Zresztą mnie się czepiasz o wskazanie mankamentów i tego co mi się nie podobało a sam przecież też narzekałeś:
Mecz był irytujący. W środku to fajnie wyglądało, ale jedynym naszym pomysłem było zagranie na prawą stronę i wrzutka Valencii i ewentualnie Rafaela.
Jest za co chwalić. Wygraliśmy 7 kolejny mecz i nie zgadzam się, że graliśmy źle. W środku pola i w obronie zagraliśmy naprawdę dobre zawody, mecz poza ostatnimi minutami pierwszej połowy mieliśmy pod kontrolą, uwagi można mieć jedynie do ofensywy. Nie zgadzam się, że to był zły mecz w naszym wykonaniu. Graliśmy z dobrze zorganizowaną drużyną w obronie i wygraliśmy. Jesteśmy na takim etapie sezonu, że liczą się przede wszystkim punkty. Ale skoro chwalimy np. De Geę, Rafaela, Valencię, Evansa czy Scholesa to mamy też prawo ganić i nie wiem co jest złego w tym, że ustawienie Rooneya na lewej i Hernandeza na szpicy moim osobistym zdaniem nie wypaliło?

Wróć do „Anglia”