Pierwszy dwumecz jaki w życiu oglądałem - Arsenal-Valencia w chyba 2001 (wtedy co wygrał Bayern) 2:1 na Highbury i 1:0 na Mestalla. A ja, 10 letni szczyl, dziesięc razy przeliczałem 2:1 + 0:1 = 2:2RealFan pisze:Swoją drogą nigdy nie podobała mi się ta zasada bramek na wyjeździe. Gdyby to ode mnie zależało, to bym ją zlikwidował.Inferno pisze:W obu meczach stawiam na zwycięstwa gospodarzy a awansuje ta drużyna, która strzeli więcej bramek na wyjeździe.
Dziś jestem z tym przepisem na tyle oswojony, że wydaje mi się oczywistością i akceptuje go. Zmieniłbym za to kilka innych przepisów, np ten że bramkarz w 'piątce' jest nietykalny - a niby kurcze dla czego? I tak ma ogromną przewagę w postaci rąk, a gdyby pozwolić mu się przepychać z innymi, to wpadałoby więcej bramek. Oczywiście z ramach przepisów, bo faul to zawsze faul.



