Mnie coraz to nowe niepotwierdzone i nie oficjalnie przyjęte teorie po prostu nie interesują, bo ten temat mi się znudził dawno temu i są bardziej sensowne rzeczy do czytania, oglądania, rozmawiania. Smoleńsk już dawno stał się przedmiotem nudnej i monotonnej gry politycznej i nadal nim jest.
Jasne, że należy ustalić prawdę. Tylko minęły dwa lata i jednej konkretnej i pewnej wersji niepodlegającej żadnym dyskusjom nie ma. Jak będzie to niech ją ogłoszą i zakończą temat. Tyle mnie interesuje i nic więcej. Tymczasem co chwilę w zależności od siły politycznej, oskarża się tylko coraz to nowych ludzi - pilotów, samego Kaczyńskiego, dowódców wojskowych będących w samolocie, a z drugiej strony Rosjan, zaniedbania ze strony wrogów politycznych (?), a teraz... zamach ze strony wrogów politycznych (?). Miały być strzały po rozbiciu samolotu, a teraz są bomby. Ktoś strzela poważnymi zarzutami z bardzo grubej rury nie mając żadnych zahamowań.
Przecież wybuch ładunku wybuchowego można było ustalić dawno temu. To nie jest trudne, ślady są charakterystyczne. Znawca już po wstępnym zbadaniu wraku jest zapewne w stanie ustalić, że było bum. Jednak mimo to ta teoria powstała dopiero po dwóch latach od tragedii, a komisji i raportów było już kilka. Słabo.



