Re: Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18602
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2433
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Kluchman » 08 kwie 2012, 23:38

Ja pierdole, jakie to było frustrujące.

Marginesu błędu już nie ma. Koniec. Jeśli Real potknie się do końca sezonu więcej niż raz to po mistrzostwie i kompleks na 100 następnych lat.

Barcelona już punktów nie straci, nie ma [ch**], chyba że w GD Real zagra naprawdę dobrze.

Zamiast napierdalać ich cały czas, to spinka dopiero na ostatnie 15 minut. Tak się nie da. Real i tak miał dość sytuacji, żeby coś strzelić, ale też Guaita miał dzień konia i po prostu trzeba było cisnąć przez większą część meczu.

Nie wiem czemu Di Maria grał na takiej pozycji na jakiej grał. Potrzebny był na prawej stronie, a nie gdzieś w środku, gdzie i tak było pięć nóg na metr kwadratowy.

Paradoksalnie Iker też zagrał najlepszy mecz od dawna, a i tak nic z tego nie wynikło.

Chyba lepiej też było w przerwie zdjąć Ozila, a nie Higuaina. Obaj nie grali najlepiej, ale Pipita jakby do czegoś dobrego doszedł, jak mieli Benzema czy Di Maria pod koniec, to by to wykończył.

Jak przy stałych fragmentach gry w ofensywie nie ma Ramosa albo chociaż Varane'a, który dziś ku memu zaskoczeniu nie zagrał to można sobie wrzucać i wrzucać. Jeden Ronaldo do pilnowania.

Ależ jestem zły. :evil: Jak z materacami nie zagrają na pełnej kurwie od początku to znowu będzie to samo. Cholerna pewność siebie, uprzedzałem w przerwie przed takim nastawieniem ( :lol: ), a dalej było to samo.

Nie czułem tego meczu, jak zawsze jestem spokojny, tak dzisiaj się denerwowałem już po jakiś 20minutach do samego końca. Nic dobrego się nie zapowiadało przy takim graniu.
Ostatnio zmieniony 08 kwie 2012, 23:40 przez Kluchman, łącznie zmieniany 1 raz.

Wróć do „Hiszpania”