Przepraszam, ze nie odpisałem Ci na poprzedniej stronie tematu, ale przyczyny sa prozaiczne... obowiązki i brak czasu. Zycie nie jest już takie samo jak to gdy się miało 20 lat
W każdym razie nie jest to lekceważenie Twojej zacnej osoby, czy tez jak zarzuciłeś mi "droga prywatnych kanałów komunikacji" tchórzostwo. Swoja drogo net-hOlstWo na poziomie wczesnego clonera sprzed 5 laty. (przy okazji - pozdro cloner! mam nadziej ze brygada "konfitury RR" - długo będzie leczyła guzy, po "derbach" z Wami
Co do Twojego fanatyzmu od którego tak radykalnie się odżegnujesz i kreślisz grube kreski
Żeby nie być glosowanym pozwolę sobie na chłodna analizę oparta na przytoczeniu faktów:
- Zobacz ile lat prowadzisz na tym forum swoja ideologiczna krucjatę, jak bardzo zawzięcie walczysz o swoje ideały. Promujesz swój lewicowo-antyklerykalny światopogląd.
- Twoi oponenci z dawnych lat maja teraz piękne zony, mądre dzieci i dobra prace (swoja droga ale to zaściankowe i prawackie - zwalasz ta ładna zona, blee) - na forum nie było ich widać od lat. Ty stary chłop, nadal przed kompem klikasz zawzięcie w obronie tego w co wierzysz. Taki Krzysztof Jarzyna z tematu o Kościele - ile to lat temu, bylo? Albo bellus. Chłopaki maja urlop od internetowej młócki światopoglądowej od wielu lat. Ty wciąż na stanowisku. Nie potrafisz odpuścić. Mnie na przykład nie było na forum chyba przez jakiś rok i spoko. Tobie chyba taki okres urlopu sie nie zdarzył?
- Parafrazując kibolska przyśpiewkę: "Jesteś zawsze tam... gdzie o lewicowe ideały toczy sie gra". Choć steki razy zarzekałeś, ze kończysz z tym ze to Twoja ostania dyskusja, ze to juz absolutnie ostatni post... to i tak wracałeś ze podwójną silą. Z pozycji wybitnego intelektualisty - gardzisz prawicowym/moherowym/oszołomskim/heteroseksualnym (
- Lustrujesz przeszłość piwusa, który z ziomka stal się wrogiem. Używasz metod którymi rzekomo gardzisz (lustracja - "grzebanie" w przeszłości) bo koleś zmienił światopogląd na radykalnie odmienny od tego którego jesteś obrońcą.
- Będziesz akceptował i wspierał hipokrytę, populistę, drobnego wódczanego przekretasa, cynika który twierdzi ze "warto mieć jakiegoś pedała na liście". Gościa o marnym potencjale intelektualnym, ale za to w modnej fryzurze... tylko dla tego ze ideały których bronisz/promujesz dzięki jego marnym zagrywkom po raz pierwszy w historii przeszły przez sito wyborcze i dostały się do parlamentu.
Dla mnie jesteś wręcz stereotypowym przykładem fanatyka. Z drugiej strony barykady, ale jednak fanatyka
Po drugie Kamil:
Kamil232 pisze:Wszystko fajnie tylko w tym wszystkim jest jeden problem. Mimo obrania takiej taktyki, Kaczyński tamte wybory przegrał. Minimalnie bo minimalnie, ale jednak z taką osobą, która się co rusz podczas kampanii kompromitowała wpadkami( żeby wsopmnieć duńskie kaszaloty czy wychodzenie z Nato) i której poziom intelektualny jest lekko mówiąć nie najwyższy, to z kimś takim przegrał. Rzecz jasna nie będę tutaj mówił o osłonie medialniej pana Bronisława, bo inni za takie wpadki by zostali rozjechani,ale co do tego widzę, że między nami jest zgoda. Ale tak już z mediami będzie i tego się nie zmieni i trzeba spróbować nauczyć się wygrywać pomimo histerii pro rządowych mediów.
Sadze, ze nie do końca (w perspektywie zmiany wizerunkowej) jest trafna prosta analogia do wyborów prezydenckich.Kamil232 pisze:Tak więc sam tutaj mam zagwozdkę co należałoby zrobić. Gdyby Kaczyński kontynuował taką taktykę po wyborach prezydenckich przez dłuższy okres czasu to jestem przekonany, że dałoby to jeszcze efekty, pewnie dałoby to lepszy wynik w wyborach parlamentarnych, może nawet minimalne zwycięstwo. Ale czy to do czego dąży Kaczyński czyli pełnie władzy? Mam wątpliwości.
Jasne Kaczyński nie miał tam z kim przegrać, a jakość kandydatury Komorowskiego jest wszystkim znana. Kaczyński przegrał tam sam, ze sobą - minimalnie, ale jednak. Konkretnie przegrał ze "swoja negatywna strona osoby publicznej". Chodzi o to, ze ciężko w krótkim czasie przebudować gruntownie wizerunek jednej osoby, której to wizerunek w ramach świadomej i dobrze zaplanowanej akcji - różnorakie środowiska konstruują od długich lat (zresztą przy nie malej po0mocy samego zainteresowanego).
Tak wiec zdecydowali wychowani przez medialna papkę mówiąc językiem forum piłkarskiego - "anty fani".
Dlatego obecna (mam nadzieje jeszcze nie ostateczna) decyzje o starcie w wyborach uważam za katastrofalna i wpisująca się w nurt fatalnych decyzji ostatniego czasu. Kaczyński ma jeszcze więcej "anty fanów", a numer z tzw. ociepleniem wizerunku już tak łatwo nie przejdzie + jeśli dodać do tego ewentualna kandydaturę Ziobry, który podkradnie te 6-7 % właśnie Kaczyńskiemu. Możemy mieć wtedy niestety druga turę miedzy Palikotem, a Komorem. Czyli...
Jestem przekonany, ze dwa "filary" o których pisałem czyli:
+franz pisze: Właśnie o to chodzi. O to żeby spokojem, wyrachowaniem, konferencjami o gospodarce i podatkach, eksponowaniem pomysłów eksperckich - wyprowadzić te kur...wy z równowagi. Niech sami pakują się we własne sidła trzeba obnażyć ich zajadłość, nienawiść, głupoty. Ogarniała mnie wielka satysfakcje w tym momencie, który Ty wspomniałeś. Patrzeć na powykrzywiane twarze pseudo autorytetów, które nie mogą znaleźć przyczyny do ataku i same się kompromitują. Bezcenne
W skrócie - chodzi mi o wyrachowane i świadome pozbawianie paliwa medialnych krzykaczy. Tegoroczne obchody, czy moim zdaniem niezbyt fortunne taktycznie rozegranie sprawy uchwały daje potężną amunicje mediom nieprzychylnym Kaczyńskiemu, amunicje którą utrudni dotarcie do centrowego elektoratu - moim zdaniem kluczowego dla wyborczych zwycięstw.
Tak wiec bardziej spokojnie, wyciszone i godne obchody (nawet z uwagi na pamięć o wszystkich ofiarach katastrofy). Wiecej klasy, powagi - mniej żenady. Tak jak mówisz media i tak przedstawiały by to w złym świetle, ale miały by dużo bardziej utrudnione zdanie, aby robić z PiS "partie tematu Smoleńskiego" - teraz maja PiS na widelcu
(Co do tego z nr. 2 sam powiedziałeś:franz pisze:Piszac o "odpuszczaniu" chodziło mi o ekspozycje publiczno-medialna, o działania powiedzmy marketingowe. Fachowców trzeba promować, eksponować - to ze ja i Ty wiem ze sa w PiS i działają... to za mało. Nalezy odsuwać na boczny tor Smoleńskie Wdowy (z całym szacunkiem dla tych zacnych i prawych kobiet), ograniczyć popisy Błaszczaka, zakazać wystąpień polance Gosiewskiej (!). Ograniczyć temat Smoleński (nie mowie o zaprzestaniu dochodzenia prawdy!) i promować eksperckie projekty - których nie brakuje. Nie dać się wpędzić w zbytnio prawicowy narożnik, nie dać przylepić sobie latki "partii tylko tematu Smoleńskiego" i partii Rydzyka. Na równi z Macierewiczem (dla którego mam ogromy szacunek, za czasy komuny) młoda twarz i świetne pomysły Przemka Wiplera (pozdro ziom! Legia Warszawa to nasz duma i sława!). Więcej równowagi i wyważenia retoryki... mniej wpływu klubów GP i skrajnych środowisk na strategiczne decyzje (vide organizacja obchodów katastrofy) a będzie dobrze
)Kamil232 pisze:Tutaj pełna zgoda.
Chodzi o to, ze tego rodzaju taktykę łatwiej wprowadzić w życie w przypadku całej formacji politycznej. Partia jako podmiot bezosobowy jest bardziej plastyczna masa, niz polityk i to bardzo wiekowy z bardzo utrwalonym wizerunkiem. Jasne PiS tez ma (ze się posłużę metafora rodem z Gombrowicza) dorabiana gębę, ale w przypadku całej formacji łatwiej ta gębę odrzucić - ruchami których pisałem.
Budując tego rodzaju PiS nic nie ryzykuje i tak już zawsze będzie partia antysystemowa - czekającą na profity w postaci krachu obecnego systemu wladzy, ale w takiej konfiguracji politycznej latawiec będzie - już na starcie (nawet w przypadku ewentualnego załamania systemu) mieć większe pole manewru w zakresie pozyskiwania centro-prawicowego, czy nawet centrowego elektoratu.
Nic nie tracimy, trochę zyskujemy (może trochę więcej niż trochę
Mi ciężko uwierzyć w akurat ten los na ruletce. Przynajmniej o takiej skali przewrotu/buntu jak w 80r nie może być mowy. III RP to mimo wielu patologii życia społecznego i publicznego - nie jest PRL. Wtedy ludzie zbuntowali sie (chodzi mi o masy) nie z powodu szczytnych ideałów inteligenckiego etosu, ale pustego gara, nędzy i wciąż pogarszającej się sytuacji ekonomicznej. W innym przypadku (pełna miska), ze posłużę się lubianym przez Ciebie Ziemkiewiczem "zamknęli by okiennice" (chyba wiesz o co mi chodziKamil232 pisze:A obywatele w końcu jak choćby w 1980 roku powiedzą dość i to się wszystko rozleci.
Sytuacja gospodarcza, infrastrukturalna, budżetowa itd itp. jest fatalna. Mam jednak nadzieje, ze nie będziemy mieli takiego rozkładu państwa jak w agonalnej fazie PRL. Po co wtedy Kaczyńskiemu będzie władza skoro wszystko trzeba będzie budować od nowa? Tylko z czego budować - jak pozostaną ruiny.
Właśnie w przypadku takiego upadku państwowości obecni depozytariusze medialnego rządu dusz mogą skanalizować znaczna część gniewu na konto Palikota, albo jakieś innej populistyczno-lewicowej (albo nawet lewackiej - jak rewolta to rewolta) demagogicznej wydmuszki, która będzie ściśle kontrolowana przez wiadome siły - ciemny lud i tak to kupi.Kamil232 pisze: A jeśli już to mamy lansowanego pana Palikota, która ma zebrać te niezadowolenie społeczne
Polska to nie Węgry.
Nie ma niezależnych mediów (z całym szacunkiem, ale kto dziś czyta gazety? - ludzie głosują przez telewizory), nie ma tak silnych i dobrze zorganizowanych ruchów społeczeństwa obywatelskiego (z całym szacunkiem dla klubów GP, to "puch marny" choćby ilościowo/jakościowo w sumie tez) nie ma takiego polityka jak Viktor Orbán (zagranie z referendum - kapitalna sprawa) i nie ma takiej afery jak nagrania ważnych polityków - w których to nagraniach przyznają się do tego, ze "nakradli" (mówiąc kolokwialnym językiem bruku) - do drugiego Rywina już nie dopuszcza.
Zresztą widać jaka cenę Węgrzy teraz płacą za swoja walkę o powrót do normalności po latach wladzy postkomunistów, którzy zdewastowali i zadłużyli kraj tak horrendalnie ze ciężko się odbudować + atak całego "cywilizowanego" świata.
Recepta na zdobycie wladzy to moim zdaniem wyrachowana polityczna taktyka o której pisałem + zamieszanie szczytach wladzy/kryzys. Tylko nie na potężna skale. Nie chce naprawy Polskie kosztem jej wcześniejszego upadku + obawiam się o to, ze w tedy uda się skanalizować niepokój i gniew ludu w stronę nurtów, z którymi bardzo mi nie po drodze. Tyle.
Jeśli zrobić bilans plusów i minusów środowiska GP - wychodzi nam niechybnie więcej tych drugich.Kamil232 pisze: Sam wiem, że środowisko gazety polskiej zachowuje się w pewnych kwestiach źle. Jak choćby atakując Lisckiego i Uważam Rze. Pewnie to jest jakaś konkurencja dla nich w postaci czytelników prawej strony politycznej. Ale w tym systemie medialnym i poltycznym ostatnią rzeczą jaka jest potrzebna tej stronie to kłótnie i ataki na siebie. Obie te gazety odkłamują rzeczywistość dziejącą się w Polsce jak i historie i obie są potrzebne. Więc te ataki są sraniem we własne gniazdo.
Bez wątpienia środowisko GP jest bardziej radykalne i przez ten radykalizm również zaszkodzili wbrew sobie w sprawach o które walczą choćby Smoleńska. Teksty o sztucznej mgle jakie tam się pojawiały czy ten słynna już okładka przed wyborami o prezydencie który został zamordowany, wpłyneły negatywnie na wynik wyborów Pis-u jak i na odkłamywanie sprawy Smoleńska, co widać choćby na tym forum, gdzie jedynym argumentem na rzeczowe dowody w sprawie Smoleńska jest gadka o sztucznej mgle, o czym nigdy np. nie mówił Macierewicz. Ale również bez wątpienia Gazeta Polska ma swoje zasługi to oni organizują comiesięczne obchodzy upamietniające katastrofe, to oni tworzą kluby, które są taka podstawą społeczeństwa obywatelskiego i są dobrym zapleczem do głoszenia tradycyjnych wartości. Mają również niewatpliwą zasługę w dochodzeniu do prawdy Smoleńska czy choćby nawet co sam dobrze wiesz odkłamywania wizerunku kibicowskiego w Polsce.
To oni zaczynali nagonkę na Uważam Rze, to oni dezawuowali racjonalne próby ujawniania przyczyn katastrofy swoimi debilnymi i szkodliwymi fantasmagoriami obliczonymi na wzrost sprzedaży poprzez tania sensacje, to oni szkodzili wizerunkowi PiS przed wyborami, deprecjonowali swoja postaw zespól parlamentarny, raz na zawsze ich sztuczno-mgłowe tezy narzuciły obecna narracje "salonowi". + Fatalne zachowanie na obchodach katastrofy. Moim zdaniem maja niewątpliwą zasługę w utrudnianiu dochodzenia do prawdy o Smoleńsku:
+ rządzenie się na manifestacja prawicowych na których sa pierwszy raz i mam wrażenie ze tylko dla poklasku, czy umieszczenia potem relacji w necie. Środowisko warszawskiej GP jest wyjątkowo cyniczne i pragmatyczne. Wśród ludzi, którzy do tej pory spotykali się pod domem Jaruzelskiego, czy dbali o pamięć wyklętych takich osób nie ma. Teraz jakaś banda karierowiczów sieje ferment i robi zadymę. Kiedyś może się, to dla nich skończyć źleSakiewicza i Klicha bagno smoleńskie
Od wczoraj pół Polski domaga się przeprosin od Edmunda Klicha, premiera i prezydenta za szarganie dobrego imienia generała Błasika. Poseł Prawa i Sprawiedliwości Zbigniew Girzyński już wyszedł przed szereg i zaczął w mediach przepraszać za błędy państwa polskiego. Mniejsza z tym czy ma do tego prawo, czy chce zbić na tym jakiś swój kapitał polityczny, żeby choć na chwilę zaistnieć w mediach. Jednak nie na pośle szkolonym w Toruniu ma się skupić ta krótka notka. Celem tej notki jest pokazanie ewidentnego podobieństwa w materii przeprosin, których w żałosny sposób dokonał redaktor naczelny Gazety Polskiej Tomasz Sakiewicz oraz akredytowany przy MAK pułkownik Edmund Klich.
Sprawa jest o tle kuriozalna, ponieważ obaj Panowie mówią dokładnie to samo. Zarówno Tomasz Sakiewicz w sprawie funkcjonariusza BOR podporucznika Jacka Surówki, jak i pułkownik Edmund Klich w sprawie generała Andrzeja Błasika. Pozwolę sobie zacytować co napisał na blogu szef Gazety Polskiej 19.10.2010 roku odnośnie tragicznie zmarłego "borowika".
Popełniliśmy błąd, podając nazwisko tego oficera, za co serdecznie przepraszam jego żonę...
Jeżeli ktoś zwrócił uwagę to to samo mówi pułkownik Edmund Klich. Akredytowany przy MAK powiedział, że popełnił błąd i może przeprosić żonę generała za ujawnienie nazwiska, który rzekomo przebywał w kokpicie i wywierał naciski na pilotów TU-154 podczas feralnego lotu. Nie wiem czemu płk. Klich ujawnił nazwisko generała, ale chyba wszyscy wiemy czemu Tomasz Sakiewicz ujawnił nazwisko podporucznika. Edmund Klich tłumaczy się tym, że w programie Morozowskiego i Sekielskiego był dociskany przez prowadzących i pękł. Przez kogo był dociskany Tomasz Sakiewicz, że puścił do obiegu medialnego plotkę o telefonie z miejsca katastrofy jaki miał wykonać funkcjonariusz BOR do żony? Odpowiedź jest tylko jedna. Gazeta Polska i Tomasz Sakiewicz była/był dociśnięta/y ewentualnymi profitami, jakie Jego gazeta mogła mieć z tej sensacji o charakterze finansowej nekrofilii.
Nie można oprzeć się wrażeniu, że Panowie odbierają na tych samych falach w tym żałosnym korowodzie plotek, po których w sposób arcy-kompromitujący zabierają się do przepraszania. W tych sprawach jesteście ulepieni z tej samej nędznej i tandetnej gliny. Jestem pewien, że historia Wam tego nie zapomni. Jesteście Panowie obaj tacy sami i możecie sobie podać rękę oraz pójść razem na dobry obiad lub na piwo i zameldować sobie wykonanie zadania. Tym sposobem możecie zasypać pierwszy rów jaki Was dzieli.
Podsumowując:
Licze na zmiany taktyczne o których pisałem powyżej + większe wpływy w partii ekspertów/środowisk w rodzaju Fundacja Republikańska i... Mariusza Kamińskiego. Zas wraz z nim środowiska dawnego niejawnego Niezależnego Zrzeszenia Studentów, a także ludzi z dawnej Liga Republikańskiej których cenie i szanuje ogromnie za ich antykomunizm (i to ze wielu kibicuje słusznej opcji na L
Wole to niż stawianie na los w ruletce. Hazardzista nigdy nie bylem, a poza tym zamiast na los - wole zdawać się na siebie
Dzieki za rzeczowa dysputę, bez argumeum ad personam - powiew oldskulu na forum
Tez się rozpisałem - nawet bardziej. Ta wiec pozdrawiam Was panowie (i tych którzy doczytali tego posta - az do tego etapu... chyba czas coś zrobić ze swoim życiem chłopaki


