Jesteśmy frajerami i nie ma co szukać usprawiedliwień. Kiedy już pisałem, że ta drużyna wreszcie przypomina tę maszynkę z ostatnich lat, wyrachowaną, skoncentrowaną i nie zawsze z fajerwerkami ale robiącą cały czas swoje trafia się taki mecz jak dziś, który może sprawić, że całą ciężką pracę w lidze szlag trafi a moja teoria, że ten zespół już dojrzał idzie się j***ć.
Nie wiem co się dzieje z tymi ludźmi. Czy oni uwierzyli, że przy 8pkt przewagi nad City są już mistrzami i nie trzeba się zabijać o punkty do samego końca? Że rywale sami się położą przed nazwą Manchester United i dadzą sobie wbijać hurtowo bramki? Pierwsza połowa żałosna, na stojąco, bez zaangażowania i bez pomysłu. To Everton teoretycznie walczący tylko o miejsce w tabeli przed Liverpoolem wyglądał jakby bił się o mistrza.
W drugiej połowie zaskoczenie. Skostniała i ospała w ostatnich meczach ofensywa grała momentami magicznie i koncertowo. Nani szalał, Welbeck przypominał tego Welbecka, którym zachwycaliśmy się na początku sezonu a Rooney też wreszcie grał na poziomie jakiego się od niego oczekuje. Za to obrona, która była naszym filarem w ostatnich tygodniach z taką grą miałaby problem o angaż w klubach ekstraklasy. Evans i Ferdinand w ostatnim czasie grali bardzo dobrze, nie wiem jak skomentować to co zrobili dzisiaj i czy wynikało to z jakiejś drastycznej obniżki formy czy z braku koncentracji. Obie te sytuacje jednak nie miały prawa mieć miejsca i jest to bardzo niepokojące przed derbami bo z taką grą w defensywie City strzeli nam więcej bramek niż na OT. To co z naszymi stoperami robili dziś Fellaini i Jelavic to jest jakiś skandal i mam nadzieję, że Ferguson dziś przypomni jak robi się porządną suszarkę bo ten remis i katastrofalna gra defensywy może nas kosztować tytuł.
Sam Ferguson też się nie popisał. Zmiany trzymane do samego końca, w dodatku Jones za Scholesa kiedy trzeba było szukać bramki to jakiś żart. On chyba podobnie jak piłkarze przy 4:2 myślał, że mecz był już wygrany. To niedopuszczalne. Myślałem, że po klęsce w LM i kilku frajerskich stratach punktów mamy już to za sobą a tu dziś znowu widziałem drużynę i trenera, którzy myśleli, że w 80 minucie jest po meczu. Wstyd.
Nie wierzę w to, że City straci dziś punkty. Ekipa Manciniego poczuła krew i dziś pewnie jeszcze dodatkowo nabije sobie bilans bo z kim mają to zrobić jak nie z najsłabszą ekipą ligi, która już jest pogodzona ze spadkiem? Niby w tej chwili jesteśmy pierwsi i wciąż jest 6pkt ale na ten moment paradoksalnie to City jest dla mnie faworytem do tytułu. Są na fali, znowu uwierzyli, że mogą wygrać ligę a w dodatku będą grali u siebie gdzie w lidze tylko raz zremisowali w tym sezonie, ze świadomością, że wszystko zależy od nich i zwycięstwo może im dać majstra. My jesteśmy na drugim biegunie, roztrwoniliśmy sporą przewagę, znowu wracają koszmary z początku sezonu. Jeśli City dziś wygra to oni będą za tydzień faworytami derbów.
Sami postawiliśmy się pod ścianą i sami podaliśmy pogodzonemu z porażką Manciniemu rękę. Mogło być spokojnie wygrane mistrzostwo ale sami sobie skomplikowaliśmy do maksimum sytuację. Cóż, chcemy mistrzostwa to musimy za tydzień udowodnić, że na nie zasługujemy. Nie chcieliśmy go wygrać pewnie bez oglądania się na najgroźniejszego rywala to musimy je wydrzeć.



