Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Bassu
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7184
Rejestracja: 20 lis 2005, 9:04
Reputacja: 685
Kibicuję: Manchester United
Lokalizacja: Mexico

Re: Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Bassu » 23 kwie 2012, 18:19

Szczycę się tym, że nasz klub nie kupuje i nie szata kasą tak jak Real czy Barca. Chodzi mi tylko o to, że w ogólnym rozliczeniu składu ciężko jest mi pojąć, jak możemy trzymać niektórych zawodników zamiast się ich pozbyć. Moim zdaniem w naszej zbyt szerokiej kadrze, jest zbyt wielu zawodników, którzy po prostu w niej są i dają iluzoryczne wrażenia tego, że mamy kim grać. Nie twierdzę, że nie kupujemy młodych talentów- uważam, że inni lepiej inwestują w ich kupno choć my też mamy parę perełek. A poza tym mamy świetną akademię, z której zbyt mało zawodników przebija się do pierwszego składu, daleko nam do tego co w tej kwestii robi Barcelona chociażby.
Pisząc o Vidicu sam napisałeś o tym, że w momencie ściągania go nie był jakąś mega gwiazdą, a dopiero się nią stał. Zresztą Carrick, Nani, Tevez, Valencia, Hernandez to wydatki które procentują teraz, a nie wtedy gdy ich kupowaliśmy (ale zgodzę się, że akurat w nich SAF trafił w 100 % ) Nigdy w życiu nie kibicowałbym klubowi, który taka jak Real szata kasą, ale czy wydanie na Andersona 30mln nie był czymś takim? Mogliśmy przecież kupić za to jakiegoś ogranego w Europie środkowego pomocnika. Piszesz o Berbie a sam widzisz jak jest- jeśli Ferguson wiedział, że nie będzie on pasował do koncepcji ManU to po co go kupował? Żeby nastrzelał nam tyle bramek w jednym sezonie a potem grzał ławkę, podczas gdy gra Hernandez bez formy?

Jeśli chodzi o to że to inni grają gorzej, a my na tym zyskujemy to źle mnie odebrałeś. Wiem że idziemy na wyrównanie rekordu i że jesteśmy silni w lidze na tle innych. Tylko że teraz mamy końcówkę sezonu, ostatnią prostą i widać że co chwilę się zacinamy. Przyczyną tego jest brak dobrych zmienników i ich formy (oczywiście wyłączając kontuzje na które nie mamy wpływu w większości). Tak jak pisałem, bardziej się boję o dwa mecze po derbach, niż o samo starcie z City. Jeśli przegramy, to wiadomo że będzie gadanie o ich pieniądzach na transfery i całym anty-futbolu który bardzo mnie w dzisiejszej piłce wkurza. Boli mnie to, że paroma głupimi błędami możemy nie mieć okazji do tego, aby utrzeć nosa wszystkim tym, którzy twierdzili że bez kasy nie da się wygrywać i małym nakładem gotówki (w porównaniu do innych wielkich klubów oczywiście) możemy wygrać najcięższą ligę jaką moim zdaniem jest Premiership.

Wróć do „Anglia”