Zero zaskoczenia z tym, że Galliani nie chce wykupić Aquilaniego. Nie chodzi oczywiście o koszta, bo te są groszowe, tylko o to, że on był od zawsze przeciwnikiem posiadania dwóch graczy kreatywnych w pomocy. Nocerino, Gattuso, Ambrosini, Van Bommel, Flamini, Strasser - to jeszcze ściągnijmy Muntariego, bo na dwie pozycje mamy za mało defensywnych pomocników.
Ale mieć więcej niż jednego rozgrywającego, gdy mamy go na jednej pozycji w składzie? A po co? Ściągamy Montolivo (nie będę zaskoczony, jeśli nie wespnie się na poziom Aquilaniego), szybko pewnie dozna urazu i będziemy dalej męczyć się z trójką defensywnych pomocników.
Najśmieszniejsze jest to, że z Aquilanim na murawie moglibyśmy wygrać mistrzostwo, które przyniosłoby więcej pieniędzy (i prestiżu), niż to, co trzeba za niego zapłacić. Co jednak poradzić - na trzy pozycje w pomocy jest miejsce dla 9 defensywnych piłkarzy i tylko jednego kreatywnego.
Nic innego, tylko walić głową w ścianę. Niektóre kretyńskie decyzje zarządu Milanu bardziej mnie wkurzają niż najbardziej ich błyskotliwe posunięcia.



