Zacznę może od karnych, czyli od końca, bo w klubie i widzę, że tu na forum także, zaczęto tworzyć dziwną teorię, jakoby samo podejście do karnego było jakimś wyznacznikiem jaj. Nie zgadzam się. Można by było tak stwierdzić w jednym wypadku - gdyby wykonawcy byli jakimkolwiek zaskoczeniem. Dla mnie nie byli. Jak tylko okazało się, że będą karne, wiedziałem kto do nich podejdzie. Nawet kolejność odgadłem, choć możecie mi nie wierzyć, bo nie napisałem na forum.
Będę się upierał, że Real w obu meczach popełnił błędy taktyczne. W pierwszym meczu głupia bramka w 90 minucie po zbyt głębokim cofnięciu się i całkowitym oddaniu kontroli bez prób jej przejęcia. W drugim po 2:0 znów oddanie kontroli Bayernowi zamiast grania swojego. Takie granie jest bez sensu, bo i tak się nie udaje skutecznie murować. Nie udało się w tym sezonie kilka razy. O kilka za dużo i trzeba zaprzestać tego proszenia się o kłopoty już od następnego sezonu. Real ma dużo mniej kłopotów pod swoja bramką, gdy atakuje, a nie gdy broni się w jedenastu na swojej połowie. Żeby nie szukać dowodów daleko wystarczy znów przypomnieć sobie wczorajszy mecz i to, co działo się po 70 minucie, gdy Real przejął piłkę i miał ją przez większość czasu do końca dogrywki. Tylko nie było już sił na dobre akcje.
Ten Real jest wystarczająco silny, ma wystarczająco dobrych piłkarzy i tak dużą moc w ataku, że po prostu powinien bez względu na wszystko grać swoje i już. Mieć piłkę, grać nią i atakować. Przy 3:0 można było ewentualnie nad uspokojeniem myśleć, ale nie przy 2:0. Nie z tak niestabilną defensywą pod presją. Ograniczać się do kontr mógł Inter Mou, który był lepiej ogarnięty pod względem dyscypliny w tej obronie i nie robił co chwilę błędów w ustawieniu, a który jednocześnie miał dużo mniejszy potencjał do gry do przodu, bo brakowało mu do tego kreatywnych zawodników. Obrońcy Realu indywidualnie, każdy z osobna, są znakomici, ale co niepojęte mają problemy ze współpracą. Zwłaszcza Ramos, to niesamowite, ale młodziutki Varane, którego Mou ostatnio przestał wystawiać, jest pod tym względem pewniejszy. Jedynym małym wyjątkiem może od tej reguły być Barcelona, z która można grać jak w dwóch ostatnich meczach, bo w pomocy mają za dużą przewagę, a jej styl atakowania w pewien sposób ułatwia bronienie się wszystkimi, ale nie Bayern i nie jakakolwiek inna drużyna grająca bardziej bezpośrednie i szybsze ataki zamiast gry na zmęczenie, zabieganie rywala. Same kontry to za mało. Rywale są na nie nastawieni i analizowali je sto tysięcy razy przed meczem. Trzeba czegoś więcej niż tylko kontry. One są dużym atutem Realu, lecz nie jedynym i Mourinho nie powinien zapominać o tych pozostałych.
Nie wiem, może Mourinho jeszcze zdoła z defensywy Realu zrobić skałę na miarę tych z Interu czy Chelsea, ale nie zrobił tego do tej pory i trudno będzie to zmienić. Gdyby mu się udało może rzeczywiście jego bardzo defensywne posunięcia taktyczne miałby dużo sensu. Obecnie są prawie jak strzał w swoje kolano.
Co więcej wczoraj zdecydowanie za długo grał Benzema. To nie był jego najlepszy mecz. Słaby też nie, ale już około 60 minuty nie miał sił i Higuain powinien pojawić się na boisku już wtedy. Ogólnie widać w zespole zmęczenie sezonem, wielu zawodników nie prezentuje już tej samej intensywności.
Bayern zagrał bardzo dobrze w obu meczach. Nie znaczy to, że nie był do ogrania, bo Real był w stanie awansować, ale trzeba im oddać, co ich. Wykorzystali błędy Realu, jego nieuzasadnioną nadmierną bojaźliwość przed narzuceniem swojej gry i jego niezdecydowanie. W tych okolicznościach nie bali się tego wykorzystać i samemu dużo, cierpliwie i z polotem atakować wprowadzając od czasu do czasu niemały chaos w obronie Madrytu. Za to należy się im dużo szacunku. Za to, ale także za świetne radzenie sobie z tymi nieszczęsnymi kontrami, szczególnie duże uznanie dla Gustavo. To jest na DM kot. Inteligentnie się ustawiający, nie do przepchnięcia w walce fizycznej, pewny siebie i doskonale odbierający piłkę. Fantastyczny zawodnik bez którego Bayern miałby dużo więcej zmartwień w tyłach. Naprawdę fantastyczny,a i piłka przy nodze go nie parzy.
Do wczoraj byłem zwolennikiem pozostania Kaki w klubie. Po jego wczorajszej grze zacząłem wątpić w sens jego dalszej gry w Madrycie. Od jakiegoś czasu nie miał już kontuzji i powinien grać dużo lepiej. Nadal nie mam pojęcia, kto miałby go zastąpić w kadrze na nowy sezon, ale obecnie jestem zdania, że ktoś jednak powinien. Ma przebłyski, ale za mało, a w najważniejszym meczu po prostu grał źle i pomimo tego, że miał dużo sił, wniósł do akcji ofensywnych o wiele za mało nawet jak na swoją wcześniejszą grę w Realu. Ten nieszczęsny karny to tylko jakieś podkreślenie całokształtu. To smutne, nie lubię wyróżniać kogokolwiek, a już w szczególności na minus, ale tu trzeba. Jego relacja pensja/rola w drużynie to tylko gwóźdź do tej trumny.
Cóż, odpadnięcie w karnych to zawsze jest pewna okoliczność frustrująca. Gdyby wczoraj było np. 2:2 po 90 minutach na pewno ból kibicowskiego serca byłby mniejszy. To była doskonała okazja na to, by ten puchar w tym sezonie wygrać, ale trudno. Real nadal gra znakomity sezon i musi po prostu pozbierać się psychicznie i fizycznie i wygrać tę ligę. Wygrana w weekend z Sevillą na Bernabeu to absolutna podstawa, bo w innym wypadku znowu będą jakieś nerwy z Bilbao. Bielsa to dobry kumpel Guardioli i o ile na Barcelonę wystawił rezerwy, to z Realem na pewno będą grać najlepszym składem i na dużo większej determinacji. Oczywiście nie tylko z tego powodu, ale trzeba o tym pamiętać.
Wygrać tę ligę, a sezon będzie naprawdę dobry. W następnym zespół będzie jeszcze silniejszy i powalczy o tę Ligę Mistrzów.



