Jak dla mnie mozna spokojnie napisac ze Real na kolanach. Nie w kontekscie wyniku bo ten byl w dwumeczu remisowy. Bardziej sie rozchodzi o balonik ktory pekl z hukiem a szpilke wbil Bayern. Real pad na kolana przed wlasnymi ambicjami i oczekiwaniami kibicow. Nie tylko wlasnych.
Bardzo podobna sytuacja ma miejsce w przypadku Barcelony. Hiszpanski final byl wedlug wielu przesadzony. Niektorzy kibice Realu i Barcy pewnie juz miesiac temu (albo nawet od wrzesnia ubieglego roku) zastanawiali sie jak 19 maja dostac sie do Monachium. Ba najwyrazniej czytajac komentarze niejeden kibic Bayernu czy Chelsea w to uwierzyl i liczyl na cud. Scenariusz byl juz napisany hiszpanscy giganci mieli tylko odegrac swoje role w tym teatrze przyjac zasluzone brawa i zejsc ze sceny. Niespodzianka - nie taki diabel straszny jak go maluja.


