Pojechałem? Może miałem swoje powody - zatrzymalismy do spółki z Chelsea medialny zalew konformistów, oportunistów i całej szopki Gran Derbowej.
Gwałt był - mentalny, emocjonalny - Real, który przed półfinałem spodziewałem się specerku (nie klub tylko cała otoczka tzn. kibice i prasa) poległ po karnych spudłowanych przez milionowe transfery. W dodatku po 16 minutach wszyscy już byli pewni swego. To był gwałt - odebrałeś to na zasadzie - pogrom. A to różnica.
Gdyby Bayern poległ u siebie w identycznych okolicznościach z powiedzmy CSKA nazwałbym to tak samo. A karne zmarnowałby Schweini, Robben i Gomez.



