Nie ma większego znaczenia, że Real odpadł z Pucharu Króla. Ktoś tutaj wklejał liczbę spotkań, które rozegrali chyba o dwa więcej. Więc co ma do rzeczy ten Puchar Króla? Mają większą ligę, wy macie tylko 18 zespołów, więc gracie mniej meczów. Więc radziłbym nie używać tego argumentu o ilości spotkań, no bo jednak jakby Ci to ładnie powiedzieć, tylko dostarczasz amunicji fanom Realu. Jakby nie odpadli z Pucharu Króla to by już mieli w nogach o wiele wiekszą liczbę spotkań. Twoja(wasza) próba kreacji, że Bayern gra na trzech frontach i przez to ma więcej w nogach jest lekko mówiać nieprawdziwa.To dlaczego nie zaznaczysz, że Real odpadł z Pucharu Króla w styczniu i tych rozgrywek nie musiał łączyć, więc też grał na dwóch frontach. Dlaczego również nie zaznaczysz, że w momencie jak Real grał w La Lidze z jakimś klubem (Malaga?) to Bayern grał z BVB i też stracił dużo sił? Z Bremą zagraliśmy połowicznie składem zmienionym, reszta weszła w drugiej połowie.
Kibice Realu też pokreślali, że Real nie jest w najlepszej formie, bo od stycznia gra gorzej (wtedy najlepszą formię mieli). Bayern też grał gorzej niż w swojej najlepszej fazie.
Wiem, że Real grał w większości jednym składem, jednak cześciej grali Kaka i inni niż rezerwowi w przypadku Bayernu.
Po drugie. Real jak wy graliście z BVB nie pił soczku i nie odpoczywał, grająć na luzie bez presji, tylko wypruwał żyły w walce o Majstra niezależnie z kim. Nie chodzi tutaj o jakość przeciwnika, chociaż to ma znaczenie, ale oto, ze wy nie graliście o NIC. Pełna wyluzka, wakacje jak nazwał to Mou. Jakbyście dalej walczyli o majstra i musieli wypruwać żyły w Bremie by wygrać to wówczas by była całkiem inna para kaloszy. Ale tak nie było.
A tak poza tym to nie manipuluj z BVB graliście tydzień wcześniej przed pierwszym meczem z Realem, 3 dni wcześniej graliście z Mainz, gdzie też już po wygranej BVB z Schalke wiedzieliście, że jest pozamiatanei i zagraliście na stojaka. No, ale cóż to, ze pominąłeś ten fakt i wplątałeś w to lekka manipulacje to tylko świadczy o tym, ze zdajesz sobie doskonale sprawę, że to GD między waszym dwumeczem było waznym czynnikiem decydującym o formie Realu. I tylko słabo bardzo słabo próbujecie się bronić lekko naginając fakty pisząc o meczu z BVB i o tych mitycznych trzech frontach, jak mimo, że Real gra na dwóch to i tak ma podobną ilość meczów.
Co do tego u kogo grało więcej rezerwowych. To sorry Batory kogo to wina, ze macie ogorków na ławce? Jak chcecie się walczyć na trzech frontach to trzeba mieć do tego odpowiednią kadrę, a nie płakac, a tamciz Dortmundu tylko grają w jednych rozgrywkach.
Skomentuj chętnie posłucham co masz do powiedzenia.Odbiorę to jako żart. Bo naprawdę chyba nie chcesz, żebym to komentował.
Otóż to więc to nie żadna wina mitycznych trzech frontów tylko tego, ze byliście po prostu słabsi. Wasi gracze nie prezentowali klasy na jaką ich stać. Wasza sprawa, wasz problem nikogo innego. KAŻDY wielki klub musi grać na trzech frontach i jakoś nigdy nie słyszałem, żeby ktokolwiek się tłumaczyć, że przegrał Majstra o którego walka trwa cały rok, dlatego bo przeciwnik grał tylko w jednych rozgrywkach. Litości, to podpadajcie z reszty jak wam to tak przeszkadzaMam nadzieję, że wiesz dlaczego Bayernu tak nie lubią przeciwnicy w Niemczech? Gdybyśmy byli w najwyższej formie. Słowa klucz. A nie byliśmy. Graliśmy lepiej niż na początku rundy, ale to nie był max, nawet jesienią nie był max. A Dortmund robił to co Bayern przez wiele lat, nabijał punkty nawet kiedy grali bardzo słabo. Mamy przewagę finansową, piłkarską, ale właśnie to jest dobre w piłce, że to nie zawsze wygrywa.
Bo może się będę powtarzał, ale jak to mówi Ebi trzeba łopatą wbijać do głowy. W Niemczech mają taka przewagę finansową, mogąc sobie wyciągnać z ligi z przeciwników z którymi się walczy o majstra KAŻDEGO zawodnika, mogąc sobie zbudować kadrę o jaką inni mogą pomarzyć, przegrać tyle razy tą ligę w ostatnich latach jest po prostu kompromitacją. A tłumaczenie się, że jakiś tam inny zespół gra tylko na jednym froncie a my na trzech i dlatego przegrywam tylko tą kompromitacje powiększa.



