Chwila. Jak trudno uznać za prawdę, że jeszcze wierzyliśmy, że Schalke wygra z Dortmundem. Jakby tak się stało i Bayern by wygrał z Mainz, to znów byłyby 3 punty przewagi Dortmundu. I jeszcze 3 mecze do rozegrania. Więc zupełnie inaczej by to wyglądało. Nie masz pojęcia jak to wyglądało i tylko wysnuwasz własne, błędne wnioski. Do meczu z Schalke wszyscy jeszcze wierzyli, że coś może się za zrobić. No, ale BVB wygrało i było już wiadomo, że koniec, sprawa mistrzostwa zamknięta.Trudno to uznać za prawdę, ponieważ chyba wszyscy w Monachium zdawali sobie sprawę, że mistrzostwo przegrali wcześniej w Dortmundzie i dobrze wiedzieli, że z Moguncją grają o pietruszkę. Ewentualne załamanie mógł spowodować jedynie mecz, przegrany, z BVB, ale przeczy temu zwycięstwo z Realem u siebie. Także te zdanie jest nie ma za bardzo związku z rzeczywistością.
Nikt nie neguje, że Real rozgrywał świetny sezon w lidze. W Lm jechali ogórków, spoko, ale również dobrze grali. Denerwuje tylko inny fakt, czyli, że nagle zaczęto mówić o dominacji Realu w Europie, no i oczywiście o dominacji Barcy, ale tutaj nie ma co dyskutować, bo to prawda. Ale Real? Już pisałem w jednym z poprzednich postów, dlaczego cieżko uważać, że Real dominuje w Europie obok Barcelony w ostatnich latach. Barcelona jak najbardziej, ale Real już nie. Dlaczego tak to denerwuje itp, to napisałem w innym poście.Dwa pierwsze fakty sa takie, ze Real rozgrywa(l) swietny sezon w lidze i LM
Bayern również rozgrywał świetny sezon w LM. Graliśmy w bardzo ciężkiej grupie, w której po 4 kolejkach mieliśmy już niemal pewny awans. Pokonaliśmy City, które w tamtym czasie grało wyśmienicie. Napoli w LM to był ciężki przeciwnik. Jedynie Villarreal odstawał mocno. Jeżeli chodzi o fazę pucharową to pierwszy mecz z Basel zagralismy w momencie najgorszej fazy sezonu. No, ale podnieśliśmy się i nie zlekceważyliśmy przeciwnika, jak np. United i zrobiliśmy im z dupy jesień średniowiecza. Marsylia słabsza, ale walczyli ile mogli. W końcu Interu przypadkiem nie wyeliminowali (tak, wiem co gra Inter w tym sezonie). Jak porównamy klasę przeciwników to chyba zgodzisz się, że Bayern miał trudniejszych?
Jeżeli, gdyby...gdzie tu sens? Jakby Muller trafił nie w Cesara w strzelił bramkę w finale LM to wtedy może (dopisz sobie jakieś opowiadanie). Żadnego sensu tutaj nie widzę w tworzeniu takich historii.Teraz zamknijcie oczy, pobudze deczko wasza wyboraznie. Wyobrazcie sobie ze Ronaldo strzela karnego jak robil to juz 1014 razy, widzicie to? To dobrze, oddychajcie głeboko, jestescie deliktani jak piórko, nastepnie podchodzi do piłki Kaka i rowniez trafia, delikatnie podnosi koszulke klubowa, a na podkoszulce widnieje napis "I belong to my wife!". Potem podchodzi Ramos i zrywa pajeczynke z okienka bramki Neuera, widzicie to? Teraz przenosimi sie w przyszłość, Real "gwłaci" 3-3 zdziesiatkowana Chelsea, jednakze wygrywa po karnych, rozluznijcie sie to dalej tylko zabawa. Miejcie jeszcze chwile zamkniete oczy! Nastepnego dnia kupujecie swoja ulubiona gazetke sportowa lub klikacie na swoja ulubiona strone... sportowa strone! Teraz otwórzcie oczy, co widzicie w nagłowku? Napompowany balonik o nazwie Real Madryt wygrywa LM!
Miał przewagę, ale tylko z takiego względu, że strzelili 2 bramki po 2 akcjach. I w sumie tyle. My za to nasze zmarnowaliśmy, ale od początku staraliśmy się grać swoją piłkę.Real jest sam sobie winien, bo miał Bayern na kolanach i nie poszedł za ciosem.
Ja nie mówię, że był jakiś gwałt piłkarski itp, ale jak dla mnie mówienie o sensacji czy czymś takim to gruba przesada. Gwałt to by był jakbyśmy popijając piwko w międzyczasie jebnęli im 3:0 na spokoju. A wygraliśmy w karnych, gdzie również zjebaliśmy dwa karne. Dobrze, że Robben powiedział, że nie chce strzelać w karnych, bo Casillas mógłby go tym razem wyłapać.


