Re: Bayern München - Real Madrid

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18602
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2433
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: Bayern München - Real Madrid

Post autor: Kluchman » 27 kwie 2012, 10:49

Nie przesadzałbym z tą szeroką kadrą z jednego powodu. Mourinho wcale nie rotował tak dużo, jakby chciał ze względu na poziom Barcelony. Jeśli Real wygra wszystko do końca, będzie miał na koniec ligi 100 punktów i to było konieczne, żeby wygrać ligę. Każdy może sobie pisać co chce, ale w Bundeslidze nie tylko jest mniej zespołów, ale także w bardzo znacznej części zespoły słabsze od tych hiszpańskich. Śmianie się, że Real grał z jakąś Malagą (ktoś tak napisał) jest niepoważne. Malaga ma w składzie takich piłkarzy jak Joaquin, Cazorla, Baptista, Rondon, Van Nistelrooy, Mathijsen, Demichelis, Toulalan... i kilku innych bardzo dobrych, lecz trochę mniej znanych zawodników. Dwaj finaliści LE zajmują w tej lidze 6 i 7 miejsce. To poziom Barcelony sprawił, że taki Xabi Alonso grał prawie bez przerwy, a sprowadzony jako jego zmiennik Sahin prawie nie grał, bo ze względu na ten poziom rywala, Mourinho musiał obawiać się wystawiania zawodnika bez okresu przygotowawczego i daleko od optymalnej formy w meczach, które po prostu trzeba wygrać. Osobiście liczę, że Nuri po tym sezonie walizek nie spakuje, bo po dobrej pracy przed sezonem jego rola w następnych rozgrywkach może być dużo większa, a Xabi też nie będzie o rok młodszy, ale zrobi jak będzie chciał. Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie się upierał, że BVB nawet przy swojej dobrej regularności to rywal porównywalny do Barcelony.

Mimo wszystko mam ogromne wrażenie, że największy balonik o nazwie Real to napompowali sobie kibice Bayernu i to dopiero po dwumeczu, żeby móc się czuć jeszcze zajebistszym. Cóż, nie mogę im tego zabronić. To musi być fajne uczucie, a że momentami wychodzi śmiesznie, jak np. tu:
Ebi pisze:ja się nie obrażam, bo świadomie bawię się w prowokacje i bicie piany z pyska moich oponentów To takie sympatyczne.
to cóż. W slangu internetowym jest to niemal doskonała definicja trollowania.

Śmieszy mnie też trochę narzekanie, że jak to z tego Realu mogli zrobić jakąś europejska potęgę. Przecież to niepojęte, bo w ostatnich iluś tam latach nie mogli przejść 1/8. Głupi dziennikarscy nie znający się abderyci. Nie ma absolutnie żadnego znaczenia, że obecnego składu do tego z tamtych sezonów kompletnie nie da się porównać, bo w całej kadrze zostało od tamtych czasów raptem kilka nazwisk. Poza tym Real nie miał wpływu na to, że akurat nie było mu dane zagrać z Arsenalem, czy Manchesterem. Też chętnie bym taki mecz obejrzał.

Natłukliście tych postów, a ja już nie pamiętam o czym jeszcze pisaliście, więc pewnie nie do wszystkiego się odniosłem. Aha, ja gwałtu nie widziałem, ale wmawianie sobie tego, że jednak był, jest całkiem dobre dla poczucia własnej wartości po przegranej po raz kolejny lidze z teoretycznie dużo słabszym Dortmundem. Ja to rozumiem. "Jednak nie jesteśmy lamami, jesteśmy bardziej zajebiści niż myślałem". Nie jest to jeszcze typ osobowości narcystycznej charakterystycznej dla wielu kibiców Barcelony w odniesieniu do piłki właśnie, ale też dobre.

Wróć do „Puchary Europejskie”