Czułem w kosciach ten remis. Dalismy dupy na własne życzenie, bo nie wykorzystane sytacje sie mszcza i pija tu do Vidala, który mogł przynajmniej raz wykorzystac to co mu koledzy stworzyli. Po tym meczu moglismy znacznie sie przyblizyc do mistrzostwa, a tak wlalismy nadzieje w serca Milanu. Szkoda, ze pojedynczy blad jednego pilkarza zadecydował, bo Lecce gowno gralo i nie stwarzalo zagrozenia pod nasza bramka.
Z drugiej strony ten remis niesie za soba jeden pozytyw. Mianowicie na finiszu ligi na stajaco mistrzostwa sie nie wygra. To, że na poczatku mecz sie ulozyl po naszej mysli to nie znaczy, ze tak sie ma tez zakonczyc. Zimny prysznic dla graczy i w nastepnych dwoch meczach trzeba ostro zapierdalac.



