Re: NBA...

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Re: NBA...

Post autor: Jarzinho » 05 maja 2012, 19:26

Kolejne spotkania w PO 2012 za nami. Żary tak jak przewidywałem poradziły sobie kolejny raz z Knicks. Mecz praktycznie bez większej historii, więc nie ma nad czym się rozpisywać. Zdziwiony będę jeśli NY jakoś będzie chciał zamazać bardzo negatywne wrażenie jakie po sobie pozostawia w ostatnich latach w pierwszej rundzie i jednak urwie jedno spotkanie Miami.
Thunder także wygrali 3 spotkanie i to mnie lekko zaskoczyło, bo jednak 2 pierwsze spotkania rozgrywane w Oklahomie były cholernie wyrównane i losy rozstrzygały się w ostatnich sekundach. Teraz w Dallas Durant, Westbrook i spółka kontrolowała spotkanie praktycznie od początku do końca. świetnie wyglądali zarówno w defensywie jak i ofensywie, a jeszcze panujący mistrzowie nie mieli nikogo kto by się im przeciwstawił. Starał się Dirk ale to nie jest nawet ten sam Nowitzki co 12 miesięcy wcześniej, o reszcie nie wspominając.
Oklahoma pokazała, że jest gotowa do wielkich osiągnięć, a wg. mnie to jeszcze nie jest maks na jaki stać tą ekipę. Szczególnie myślę, że jeszcze do siebie nie doszedł James Harden. Jeśli on będzie grał tak jak przyzwyczaił to Thunder będzie ciężko zatrzymać.

Boston wyszedł na prowadzenie w serii z Atlantą. I co tu dużo pisać- jeśli w Hawks byłby ktoś z dwójki Smith- Horford to jestem przekonany, że Jastrzębie miałyby dzisiaj prowadzenie. Brakuje tej dwójki, ba brakuje Zazy. Dampier czy Collins to żart na tym etapie rozgrywek... Josh może być gotowy na kolejne spotkanie, ale czy to nie bedzie za późno, żeby odmienić losy tej serii.? Celtowie się nakręcają. Wrócił Rondo, wrócił Allen, Kevin Garnett gra świetnie, tak jakby ktoś go odmłodził. Muszę zobaczyć jeszcze raz spotkania boston-Miami i tą pracę Bradley'a na Wade.

Philadelphia drugi raz pokonała Chicago i robi się nieciekawie z 1 na Wschodzie. Wypadł Rose, nieciekawe informację docierają na temat Noaha i jego urazu w ostatnim spotkaniu. Coś tam także przydarzyło się Gibsonowi- czyli Byki mogą być głęboko w dupie. Widać po nich, że w pewnym sensie stracili wiarę w sukces, a szkoda, bo jak pisałem radzili sobie w tym sezonie dobrze bez podstawowych zawodników.

Przegrali także Lakers- którzy nie potrafili sobie w żaden sposób poradzić z Ty Lawsonem. Ogrywał on każdego obrońcę jakiego miał naprzeciw siebie. Do tego doszła świetna energia i walka od młodych wysokich Nuggets - McGee i Farieda którzy zdobyli łącznie 28 oczek i 30 zbiórek czyli za dużo. To idzie na konto wysokich LA- Gasola i Bynuma, którzy może nie zagrali słabo, ale i także nie dobrze, tacy młodzi żółtodzioby nie powinni aż tak na ich tle wypadać. Ogólnie 2 wysokich Lakers była mało wykorzystywana i jesli Lakers chcą coś większego osiągnąć to musi się zmienić. Podobnie musi się zmienić trochę nastawienie Kobe, bo 3 od dawna mu nie wpadają a forsował je strasznie, 6 strat to także sporo. Ławka Lakers prawie nic nie dała i to kolejny mankament. Mam nadzieję, że to się zmieni już w kolejnym spotkaniu.

Dzisiaj kolejne spotkania. Thunder mogą przypieczętować awans, kolejny krok mogą zrobić i Spurs i Pacers. także ktoś wyjdzie na prowadzenie w serii LAC-Memphis.

Wróć do „Inne sporty”